Targi Sztuki Ludowej

 

Wreszcie po prostu targi, a nie festiwal – Festiwal Pierogów skończył się pięć dni temu. Przy okazji: festiwal to impreza artystyczna, często połączona z konkursem, prezentująca utwory i wykonawców z różnych dziedzin sztuki. Kucharz oczywiście może powiedzieć,
że istnieje coś takiego jak sztuka kulinarna, a pieróg jest jej wytworem (może nawet utworem), on sam zaś – wykonawcą (pierogów). No i że podczas festiwalu pierogi są oceniane. Filolog pesymista dodałby, że mogło być gorzej i mogliśmy mieć Pierogi Festival.

Targi Sztuki Ludowej01

Targi Sztuki Ludowej02Targi Sztuki Ludowej03

 

 

 

 

 

 

 

Targi Sztuki Ludowej04Targi Sztuki Ludowej05Targi Sztuki Ludowej06Targi Sztuki Ludowej07

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skoro o naszym pięknym języku mowa, przychodzi mi na myśl Tadeusz Żeleński-Boy
i jego Pieśń o mowie naszej, jego Abecadło:

 

E
Excytowała Edzia eteryczna Emma,
Iż przewrotnej miłości chce poznać dilemma;
Póty się naprzykrzała, aż wreszcie, znudzony,
Edward ewakuował Emmy edredony.

i jego mistrzowskie rymy:

Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje;
Ceni sobie spokój miły
I czeka, aż całkiem wyły-
sieje.

Co Mistrz powiedziałby, widząc kramy na Rynku?

Posłuchajcie ludkowie,
Co wam dziadek opowie:
Niech nastawi każdy ucha,
Bo to mądra jest psiajucha.

Nic w tym mieście nie było takie, jak gdzie indziej. Pory roku znaczyły się tam obrzędami. Groby, nabożeństwa majowe. Boże Ciało, lajkonik, wianki, pasterka, w ogóle wszelkie uroczystości odgrywały w życiu Krakowa nieproporcjonalnie dużą rolę. Rozwijał się zmysł dekoracyjny. Po rezurekcji we wszystkich salonach rozmawiało się o tym, jak prześlicznie wyglądał biskup Dunajewski z infułą na srebrnych włosach. Mówiło się o nim, jak gdzie indziej o aktorce.

Targi Sztuki Ludowej08

Kawusia, ciastka i pączki,
zapłata z rączki do rączki.

Targi Sztuki Ludowej08a

Targi Sztuki Ludowej08b

Są różne fotografie
I etnografie,
Kamienie, co przetrwały
Z lat dawnej chwały.

Targi Sztuki Ludowej09a

Targi Sztuki Ludowej09c

Targi Sztuki Ludowej09d

Targi Sztuki Ludowej09e

Targi Sztuki Ludowej09f

Targi Sztuki Ludowej09ff

Są także, z ludzkiej łaski,
Jakieś obrazki.

Targi Sztuki Ludowej09g

Targi Sztuki Ludowej09h

Mimo dość tłustego cielska
Była bardzo marzycielska.

Targi Sztuki Ludowej10

Archanioł, co z mieczem stoi
Przy świętym poezji chramie,
Nie wpuszcza piosenki mojej
I mówi: „Pódziesz, ty chamie!”.

Targi Sztuki Ludowej11

Targi Sztuki Ludowej12

Oto jak nas, biednych ludzi,
rzeczywistość ze snu budzi.

Targi Sztuki Ludowej13

Na co człowiek się naraża,
Kiedy ojca ma masarza.

Targi Sztuki Ludowej14

Ale kto ma liczną dziatwę,
Nic mu w życiu nie łatwe.

zakupy mojej corki

Niech tam sobie inne nacje
Zadzierają nosy w górę –
Kraków też ma swoje racje:
Swoją własną ma kulturę!

Tak więc: chytry jest Germanin.
Francuz – sprośny, Włoch namiętny,
A zaś każdy krakowianin
Goły i inteligentny.

Opublikowano Blog | Skomentuj

Rozmowa o „Tylko dzięki miłości” w Radiu Kraków

 

Autorzy są od tego, żeby pisać, prawda? Jednak dzisiaj rządzi marketing. Nie sztuka napisać książkę, sztuką jest ją sprzedać.
Coś w tym jest. W końcu kupuje się tylko te książki, o których się wie, że istnieją.
A ile wspaniałych nam umyka, bo nigdy o nich nie usłyszeliśmy?
W Radiu Kraków w każdy czwartek od 21 do 23 jest audycja Koło kultury. Literatura
i sztuka książki
. Pani redaktor Barbara Gawryluk prezentuje w niej książki i ich autorów. Zaprosiła także mnie – na rozmowę o Tylko dzięki miłości. Więc i ja zapraszam tych,
którzy chcieliby usłyszeć tę rozmowę, w najbliższy czwartek, po godzinie 22
(w Krakowie 101,6 MHz).

 


PS Żałuję, że nie poprosiłam pani redaktor Barbary Gawryluk, żeby w trakcie audycji odtworzyła fragment audiobooka Tylko dzięki miłości. Wreszcie znalazłam czas, by posłuchać całej płyty, i po prostu zakochałam się w głosie pana Sanakiewicza (głos pani Dymnej lubiłam już wcześniej :)).

Opublikowano Blog | Skomentuj

Uroki lata

„Lato, lato, lato czeka,
razem z latem czeka rzeka,
razem z rzeką czeka las,
a tam ciągle nie ma nas”.

Nagrzany słońcem las, pachnący żywicą i grzybami…

02.grzyby02a.grzyby

 

 

 

 

 

 

 

Rzeka z zieloną głębiną na zakręcie i jazem…

03.rzeka

Ogród różowo-biały od floksów i groszków… No i ten zapach…

04.floksy

5.groszki

Kosmate malwy i płomienne nasturcje – jedne z moich ulubionych kwiatków…

6.malwy

7.nasturcje

 

 

 

 

 

 

 

Chodzenie po rannej rosie, spacery wśród łąk i przejażdżki…

10.rosa

11.spacery

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12.przejazdzki

Poranne opary nad stawami i letni błękit nieba…

13.opary14.blekit

 

 

 

 

 

 

 

Ołowiane chmury i tęcza po burzy…

15.burza

16.deszcz

17.tecza

Długie zmierzchy, powoli wschodzący księżyc i patrzenie w ogień…

18.zmierzch

19.ksiezyc

20.ognisko

Kopy siana, wylegiwanie się na trawie, czajenie się w malwach…

21.siano

22.wylegiwanie sie

23.czajenie sie

Jajecznica z grzybami, pierogi z borówkami i zupa z kurkami…

24.jajecznica

24a.zupa z kurkami

25.pierogi

A na Kleparzu góry warzyw i owoców…

27a.Kleparz

27b.Kleparz

 

 

 

 

 

 

 

I tylko astry, i szykujące się do odlotu ptaki przypominają, że to już połowa sierpnia…

28.astry

29.ptaki

Cieszmy się latem. Jego koniec zawsze jest niespodziewany.

Opublikowano Blog | Skomentuj

Ach, te tytuły

Nie mam głowy do tytułów. Wiem, nie powinno się zaczynać od negacji. A więc jeszcze raz. Prawda, nie powinno się zaczynać od „a więc”. Nauki mojej polonistki, pani profesor Dzióbowej, poszły w las.

Bywają tytuły, które mnie zachwycają. Z ostatnich choćby Pociąg do życia wiecznego,
Nie wierzę w życie pozaradiowe czy Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie.

Bywają tytuły niepozorne, kryjące wielkość („każda prawdziwa wielkość przedstawia się skromnie”, napisał Sienkiewicz), takie jak Lalka.

Bywają tytuły zapowiadające ucztę, na przykład Saga rodu Forsyte’ów.

Bywają tytuły, przy których każdy redaktor odruchowo sięga po ołówek, na przykład Zamek z piasku, który runął (gramatycznie runął piasek, logicznie – zamek, jednym słowem – zgroza).

Bywają tytuły wyjątkowo trafne, doskonale oddające charakter tekstu, na przykład Trędowata.

Skoro jesteśmy przy Trędowatej :)
Chciałam, by cykl o Zuzannie Hulewicz miał tytuł Zuzanna z Różan i podtytuły:
1. Czarodziejski flet (doskonały tytuł, bo nie mój), 2. Żelazne trzewiki (podoba się tylko mnie) i 3. Biały kamyk, ten z Apokalipsy świętego Jana („Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy dam manny ukrytej i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto [je] otrzymuje”), więc nie dość, że  odpisany, to jeszcze kompletnie niezrozumiały.

Czy naprawdę „Zuzanna z Różan” brzmi jak „Biernat z Lublina”? Chyba jednak tak. Ach, te szkoły, obrzydzające dzieciom czytanie! Pamiętam, jak moja córka bodajże w piątej klasie biedziła się nad Krzyżakami – język stylizowany na archaiczny ją przerósł.

Czasem się zastanawiam, kto zaakceptował tytuł Lalka – dziś dział marketingu pewnie skłoniłby Prusa do zmiany na Jego wielka miłość albo Tęskniąc za Izabelą.

Nie mam głowy do tytułów. Jeszcze żaden, który wymyśliłam, nie ujrzał światła dziennego. Niech choć w ten sposób zostaną upamiętnione :)

 

PS Nadal nie wiem, jak będzie brzmiał tytuł drugiej części cyklu o Zuzannie. Wiem, że na pewno nie „Żelazne trzewiki” i pewnie nie „Przyjdź, jestem sam” ani „Włosy kobiet, zęby lwów” (to z Biblii), ani „Pod rojem gwiazd” (ze Stevensona), ani… Nie mam głowy do tytułów.

PS 2 Może nie powinnam publikować tego postu? Wiadomo, o sobie tylko dobrze.

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Dżem wiśniowy dla początkujących

Pamiętam stary przepis Marii Iwaszkiewicz na powidła śliwkowe, który zaczynał się tak: „Będzie nam potrzebny sad śliwkowy i mąż, który potrafi odróżniać śliwki robaczywe od zdrowych”.
Chętnie też bym tak zaczęła, kto dziś jednak ma wiśniowy sad? No chyba że na półce, stojący obok Wujaszka Wani :)

W czasach cukru żelującego smażenie dżemu jest dziecinnie łatwe.

Trzeba mieć: wiśnie i cukier żelujący, sok z cytryny, trochę zwykłego cukru, słoiczki twist
z zakrętkami, parę wykałaczek, lateksowe rękawiczki, fartuch albo podkoszulek, którego nie szkoda poplamić, i wreszcie dobrą płytę, audiobook albo jakiś problem do przemyślenia.

Na przetwory nie nadają się wiśnie szklanki (jasnoczerwone, z przezroczystym sokiem) – trzeba kupić łutówki (ciemne, z ciemnoróżowym sokiem).

Wiśnie najlepiej kupić na placu (zwanym także targiem, a w dawnym zaborze rosyjskim – bazarem).

1.koszyk wisni

Na początek proponuję kupić półtora kilograma. Wiem, wiem, na placu trudno się powstrzymać i zawsze człowiek kupuje więcej, niż zaplanował. Trzeba jednak pamiętać,
że każdą wiśnię, którą się kupi, musi się wydrylować.

O tym, że istnieją drylownice, przypominam sobie wtedy, gdy wracam z placu do domu
z koszykiem wiśni. I potem jak zwykle dryluję wykałaczką :)

Włączam CD albo przypominam sobie jakąś kwestię, którą muszę przemyśleć, i biorę się do roboty. Takie prace jak smażenie dżemu albo naleśników, robienie pierogów, że o łuskaniu fasoli nie wspomnę, świetnie robią na myślenie.

Wiśnie myję i osączam na sitku. Teraz pora na drylowanie, czyli usuwanie pestek.

Każda wiśnia ma ślad po ogonku.

2.blizna po matce

To właśnie w tym miejscu jest przymocowana pestka. Można ją wyjąć przy użyciu drylownicy, wsuwki do włosów, zagiętego drucika i pewnie jeszcze stu innych rzeczy.
Ja dziś zrobiłam to wykałaczką.

Wkłuwam wykałaczkę przy tej bliźnie po ogonku, kolistym ruchem oddzielam pestkę od miąższu i podważam ją, lekko naciskając wiśnię. Im owoc dojrzalszy, tym pestka łatwiej wychodzi. Trzeba uważać, bo jeśli naciśnie się za mocno, pryska sok. Przy tej operacji niezbędne są rękawiczki i trzeba się starać, by zbytnio nie zmasakrować ciała biednej wiśni.
Po kilku wyjętych pestkach łapie się rytm i okazuje się, że drylowanie jest bardzo łatwe.

Wydrylowane wiśnie od razu wrzucam do szerokiego rondla o grubym dnie.
Potem wsypuję do wiśni 2 łyżki zwykłego cukru, żeby puściły sok, i odstawiam garnek na kilka godzin (minimum dwie).

3.wisnie z sokiem

 

Dodaję sok z połowy cytryny, żeby dżem miał ładny kolor, i podgrzewam powoli, od czasu do czasu delikatnie mieszając (chodzi o to, żeby większa część wiśni została w całości).

4.wisnie

Gdy od zagotowania się wiśni minie pięć minut, odstawiam garnek na parę minut, a potem, cały czas mieszając, wsypuję pół kilo cukru żelującego. Teraz już trzeba mieszać cały czas – przez trzy minut od zagotowania się wiśni. I dżem gotowy.

Cukier żelujący, którego używam, stosuje się w proporcji 3:1, więc najwygodniej jest kupić półtora kilo wiśni i wsypać do nich całe opakowanie (pół kilo) cukru.

Od razu wlewam wrzący dżem do ciepłych (żeby nie pękły) słoiczków, wycieram brzegi, jeśli zabrudziłam je dżemem, silnie zakręcam, na 5 minut odwracam do góry dnem, żeby wieczka lepiej złapały, i już.

5.i gotowe

Z półtora kilograma wiśni wyszło mi osiem słoiczków dżemu.

Kto raz sam zrobił dżem i później w śnieżny zimowy ranek jadł go z chrupiącą grzanką, ten już nigdy nie kupi dżemu w sklepie :)

PS Dla cierpliwych, którzy przeczytali do końca, przepis na dżem z brzoskwiń: brzoskwinie (polskie!) umyć, obrać ze skórki, wyjąć pestki, pokroić w kostkę, wyspać do rondla z łyżką zwykłego cukru, doprowadzić do wrzenia, odstawić na kilka minut, potem cały czas mieszając, wsypać cukier żelujący, znów doprowadzić do wrzenia i gotować 3 minuty. Od wsypania cukru trzeba dżem mieszać cały czas. Wrzącym napełnić słoiczki. Łatwizna.

6.brzoskwinie

7.hyc do garnka

8.i gotowe

 

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Cały świat czyta „Tylko dzięki miłości”

 

Reuters. Jak donosi Agencja Reutera, w Nowym Jorku, Waszyngtonie i Detroit tworzą się korki, gdyż kierowcy, którzy słuchają audiobooka Tylko dzięki miłości, z opóźnieniem ruszają na zielonym świetle. Kierowca, który przesiedział całą noc w garażu, słuchając tego audiobooka, gdyż – jak powiedział dziennikarzom – „musiał się dowiedzieć, czy Zuzanna zakocha się w Joachimie”, rozważa pozwanie do sądu firmy ezBook, jej producenta. „Ta płyta wciąga jak narkotyk – powiedział – a przecież wiadomo, że wszystko, co dobre, jest tuczące albo zakazane”.

PAP. Mieszkanka Krakowa Joanna S. jadąca do pracy tramwajem numer 10 dwa razy objechała całe miasto od pętli w Borku Fałęckim do Pleszowa i z powrotem. Dopiero gdy zaniepokojony motorniczy, widząc pasażerkę niemogącą oderwać się od książki, wezwał ekipę ratownictwa technicznego, która miała ją odciąć od lektury specjalnymi nożycami, Joanna S. ocknęła się, schowała książkę do torebki i wezwała taksówkę. Jak się dowiadujemy, Joanna S. spóźniła się do pracy dwie godziny, lecz jej szef nie wyciągnie żadnych konsekwencji. „Sam czytałem Tylko dzięki miłości i wiem, jak trudno się oderwać od tej książki. Poza tym pani Joanna S. jest zbyt cennym pracownikiem, by zrażać ją do firmy jakimś upomnieniem”. 

Moda. Dominikana. W tym roku plaże Dominikany są wyjątkowo monotonne. Wprawdzie plażowiczki tradycyjnie dbają o to, by mieć kostium inny niż pozostałe panie, jednak wszystkie czytają taką samą książkę. W tym roku na Dominikanie najmodniejsze jest Tylko dzięki miłości (fot. A.K.).

Dominikana 

PS Niedowiarków, którzy podejrzewają fotomontaż, uprzejmie informuję, że gdybym myślała o czymś takim, to Tylko dzięki miłości czytałby pan Twardowski na Księżycu.

Opublikowano Blog | 2 komentarzy

Audiobook „Tylko dzięki miłości”

 

Jest już w sprzedaży audiobook Tylko dzięki miłości

http://www.empik.com/tylko-dzieki-milosci-ziembicka-bogna,p1099101232,ebooki-i-mp3-p

http://merlin.pl/Tylko-dzieki-milosci_Bogna-Ziembicka/download/product/223,1394629.html

http://audioteka.pl/tylko-dzieki-milosci,produkt.html

Polecam go nie tylko dlatego, że książkę pięknie przeczytali Anna Dymna i Paweł Sanakiewicz, a świetnie wyreżyserowała Ewa Ziembla, lecz także dlatego, że ten audiobook znakomicie wprowadza w atmosferę epoki: zawiera autentyczne nagrania z lat trzydziestych i czterdziestych – przemówienia, komunikaty radiowe, piosenki.

Zaczęły się wakacje, a więc czas podróży i długich godzin spędzanych w aucie, w pociągu albo w samolocie. Jeśli podróżuje się w towarzystwie audiobooka, szczególnie trwającego ponad 12 godzin, to nawet jazda w korku przestaje być udręką. Proszę spróbować :)

Oto kilka fragmentów:


A tak o Tylko dzięki miłości napisał Paweł Sanakiewicz, aktor krakowskiego teatru Bagatela: 

Poproszono mnie o przeczytanie – na potrzeby nagrania audiobooka – fragmentów książki Tylko dzięki miłości pisanych ręką Joachima. (Historia opowiedziana jest w formie dzienników, którą czytelnicy tak lubią). Dla aktora często pracującego przed mikrofonem – zadanie rutynowe. A jednak już po pierwszej sesji, w domu, z ciekawością zagłębiłem się
w lekturze, także fragmentów będących diariuszem Zuzanny…
Bogna Ziembicka ofiarowuje nam powieść pasjonującą. Poznajemy zapomniane dźwięki, barwy i smaki międzywojnia – polskie, pruskie, niemieckie, a także egzotykę dawnego kolonialnego świata. Słyszymy dramatyczne dudnienie młynów historii. Ale przede wszystkim wzruszamy się tylko pozornie banalną prawdą: miłość jest najwspanialszą tajemnicą świata. Tylko dzięki miłości… trwamy.

Pawel_Sanakiewicz

Anna_Dymna 

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Pierwszy dzień lata i Leśmian

 

Już czerwiec, skrząc się, biegnie moim sadem

Znienacka w drzew gęstwinie
Wiśnia się płoni smagle –

01.czeresnie

Paproć rzuca cień lilii, co w nikłym kielichu
Dźwiga wspomnienie łodzią rozszemranej wody

02.lilia

I chcę i nie chcę i muszę
Dziś jaśnieć razem z pogodą,
Co niepokoi mą duszę
Złotego szczęścia urodą.

Trzeba nic nie mieć prawdziwie,
Żyć tylko tym, że się żyje,
By dłoń wyciągać łapczywie
Po takie szczęście niczyje!

03.pogoda

Jakaż radość bezbronna i z jakąż łez siłą
Wzbiera we mnie i serce obnaża na światy,
Gdy zoczę tej nocy narodzone kwiaty
W miejscu, gdzie jeszcze wczoraj tych kwiatów nie było!

04.ostrozka

05.roza cukrowa

 

 

 

 

 

06.polna_roza

Do kwiatów przywrę rozpalone czoło,
Wsłucham się w bąki grające i brzmiki,
I będę patrzał, jak lepkie goździki
Wśród jaskrów lśniącą ociekają smołą.

07.jaskry

Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,
W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,

09.Laka

10.laka

 
Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,
A gwoździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.

11.dzwonki szerokolistne

A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał,
I nie było tu nikogo, kto by widział, kto by słyszał. 

Rozechwiały się szumne gałęzi wahadła
Snem trącone! Wybiła Zielona Godzina! 

Zapal światło u progów przedsienia,
Z macierzanek spleć wieniec nad czołem.

12.macierzanka

A my ziela szukajmy!
Jęli szukać w parowie – łapczywie i żwawo.
Poszperali – na lewo, znaleźli – na prawo.
Miało barwy znikliwej posenną przynętę,
A poznali je po tym, że było – zaklęte.

08.kwiat paproci

Słońce zgasło. O, jakże zwinne są i młode
Zmierzchy czerwca, nim w północ głuchą się przesilą!

18.zmierzch

 

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Kapliczki przydrożne

Dawno minęły lata, gdy ludzie bali się szczelin czasu i miejsc: północy i południa albo rozstajów dróg. I choć mało kto pamięta o południcach – złośliwych demonach o żelaznych zębach, polujących na ludzi w samo południe, to jednak do dziś północ to godzina duchów
i nadal nie buduje się domów na rozstajach. Pamiątką po dawnych lękach (i oczywiście przejawem pobożności) są przydrożne kapliczki i krzyże.

02.krzyż w Grabiu01.krzyż pod Grabiem                                  

 

 

 

 

 

 

03.kapliczka w Tarnawie

 

Szczególnie piękne są kapliczki, do których można wejść, takie jak ta w Starym Rybiu:

04.kapliczka w Starym Rybiu          05.kapliczka w Starym Rybiu wnetrze 

 

 

 

 

 

 

Kapliczki małe i duże, ładne i mniej ładne, na drzewach, na domach – niech trwają.

06.kapliczka w Starym Rybiu

08.kapliczka w Limanowej

07.kapliczka w Starym Rybiu 

 

 

 

 

 

 

10.kapliczka w Męcinie11.kapliczka w okolicach Niedzicy 

 

 

 

 

 

 

12.kapliczka domowa

Nigdy nie spotkałam się z kapliczką zbudowaną na nowym osiedlu, ale w starej części Krakowa jest ich wiele.

14.kapliczka na Szujskiego13.kapliczka na rogu Konarskiego i Czarnowiejskiej                       

 

 

 

 

 

 

Do moich ulubionych należy ta w parku Krakowskim:

15.kapliczka w parku Krakowskim

16.kapliczka w parku Krakowskim                        

 

 

 

 

17.kapliczka w parku Krakowskim detal18.kapliczka w parku Krakowskim detal 

 

 

 

 

 

 

 

 

Park Jordana, dużo większy niż Krakowski, też ma swoje kapliczki, tyle że świeckie.
Te stare pięknie wpisują się w otoczenie,

19.popiersie Kochanowskiego w parku Jordana

20.pomnik Jordana 

 

 

 

 

 

 

gorzej jest z nowymi.

21.nowe popiersie w parku Jordana

22.pomnik niedźwiedzia Wojtka 

 

 

 

 

 

 

Jeszcze chwila i park Jordana będzie przypominał lapidarium, a nie park :(

23.park Jordana

 24.park Jordana

Za pięćdziesiąt lat nowe rzeźby nabiorą patyny i może wtedy będą się podobać? Tak jak małe sklepiki, które kiedyś wydawały mi się okropne, a dziś, gdy znikają, wchodzę do nich niemal ze wzruszeniem:

25.sklepik na Rajskiej

26.wiązki drewna na podpałkę

Opublikowano Blog | Skomentuj

Wkrótce audiobook „Tylko dzięki miłości”

Trwają ostatnie prace nad audiobookiem „Tylko dzięki miłości”. To będzie coś wyjątkowego. Tekst wspaniale przeczytali Anna Dymna i Paweł Sanakiewicz.

Anna_Dymna1

 Pawel_Sanakiewicz_i_rezyserka

 

Audiobook jest idealny dla dyslektyków, dla zapracowanych (można słuchać w aucie albo przy prasowaniu), dla tych, którzy mają chore oczy i nie wolno im czytać, no i dla miłośników audiobooków :)
Ten ma dodatkową, ukrytą zaletę: zawiera autentyczne nagrania z lat trzydziestych
i czterdziestych, czyli coś, czego w książce w żaden sposób zamieścić się nie da.

Oto dwie malutkie próbki:

 

Opublikowano Blog | Skomentuj