„Bądź przy mnie”

 

Czwarty tom opowieści o Różanach
Dalsze – wojenne i powojenne – losy Joachima i Zuzanny

Badz_przy_mnie

 

Gdy wybucha wojna, Joachim – jako Niemiec – musi uciekać z brytyjskiej Tanganiki.
Chce się przedrzeć przez Kenię do Abisynii, która była wtedy pod okupacją Włochów, sojuszników Hitlera.
Nie myśli o tym, że nawet jeśli mu się uda, to jego kraj prowadzi wojnę i on będzie musiał
na nią pójść. Chce tylko dotrzeć do domu, a potem spotkać się z Zuzanną.

I rzeczywiście, tak jak jej obiecał przy pożegnaniu w Aleksandrii, przyjeżdża do Krakowa
w sierpniu 1940 roku. Sytuacja jednak zmieniła się diametralnie: Niemcom nie wolno „hańbić rasy” i zakazano im nawet odwiedzania Polaków w domach, Polacy zaś uznają kontakty z Niemcami za zdradę.

Bądź przy mnie, czwarty (przedostatni) tom opowieści o Różanach, ukaże się za dwa miesiące – 16 lutego 2015 roku.

Opublikowano Blog | 1 komentarz

Jeszcze o audiobooku „Tylko dzięki miłości”

 

Dostałam ostatnio kilka mejli z pytaniem, gdzie można kupić audiobook Tylko dzięki miłości. Jest na przykład w Empiku i w Merlinie. Pliki mp3 można pobrać także ze strony Audioteki i Virtualo.

http://audioteka.pl/tylko-dzieki-milosci,produkt.html

http://virtualo.pl/tylko_dzieki_milosci/bogna_ziembicka/a54681i147949/

We wcześniejszych wpisach zamieściłam kilka fragmentów. Zapraszam do posłuchania :)

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Święty Mikołaj

Byłam grzeczna przez cały rok i spodziewam się rano znaleźć prezent pod poduszką.
Żartuję.
Po Krakowie dzisiaj w nocy będzie chodził Święty Mikołaj* i odwiedzi wszystkie grzeczne dzieci. Właśnie – dzieci. Aniołek przynosi prezenty pod choinkę dla wszystkich, Mikołaj odwiedza tylko dzieci (niegrzeczne też, ale im przynosi rózgę). Przynajmniej w Krakowie :)

rozga

Pamiętam z dzieciństwa pisanie listu do Świętego Mikołaja, a kilkanaście dni później –
do Aniołka, i sprawdzanie, czy zniknęły z parapetu. Pamiętam także, kiedy zakiełkowała we mnie wątpliwość, czy Mikołaj jest naprawdę Świętym Mikołajem przychodzącym z nieba. Po kilku latach znajdowania prezentów pod poduszką, wieczorem 5 grudnia usłyszałam, jak ktoś puka do drzwi, i gdy mama otworzyła, stanął w nich mężczyzna z białą brodą, w mitrze na głowie, w komży i złotym ornacie, z pastorałem w ręce i workiem na plecach. Pamiętam to jak dziś.
Potem były pytania, czy byłyśmy z siostrą grzeczne, czy umiemy mówić pacierz, a w końcu dawanie prezentów. I gdy Mikołaj schylił się po jeden z nich do worka, w wycięciu wysokiej mitry zobaczyłam charakterystyczną łysinę. Gdy Mikołaj już poszedł, zwierzyłam się mamie, że miał taką samą łysinę jak wujek Władek. Zmieszała się i wtedy – choć miałam dopiero jakieś sześć–siedem lat – nabrałam podejrzeń.
Kiedy sama zostałam mamą, opowiadałam mojej córce o Świętym Mikołaju i towarzyszyłam przy rysowaniu, a potem pisaniu do niego listu. Pamiętam, jak się wzruszyłam, gdy jednego roku moja Kasia razem z listem zostawiła czekoladkę dla Mikołaja i – pod wpływem filmów Disneya – marchewkę (obraną) dla reniferów.
Biedni ci Amerykanie: nie piszą listów, dostają prezenty tylko raz, pod choinkę, i to od przebierańca w śmiesznej czapce, która jest dobra dla krasnoludka, ale na pewno nie dla biskupa – świętego Mikołaja z Miry. Tylko renifery mają fajne.

*Pisownia dużą literą jest znakiem mojej wiary w jego prawdziwość. Rada Języka Polskiego zaleca bowiem o przebierańcach pisać mniej uroczyście („Pracuję w galerii jako mikołaj” albo „Zamówiłam dla dzieci świętego mikołaja. Przyjdzie z aniołkiem”). Dotyczy to szczególnie tego cocacolowego mikołaja w czerwonym płaszczu i czerwonej czapce z białym pomponem.

Opublikowano Blog | Skomentuj

Na Wawel, na Wawel, krakowiaku żwawy!

 

01.Brama Bernardynska i Baszta Sandomierska

Dawno nie byłam na Wawelu. W dzieciństwie spędzałam tam sporo czasu – pamiętam te szalone gonitwy po alejkach, wśród klombów czerwonych i żółtych róż, grę w badmintona na zewnętrznym dziedzińcu, zabawę w chowanego koło garaży i w innych miejscach niedostępnych dla zwiedzających, zabawy karnawałowe o krok od komnat i zjeżdżanie
z marmurowych poręczy. Teresko, Bożenko, Tereniu, Marianno, Leszku, Maćku – pozdrawiam Was, a także wszystkich, którzy tam kiedyś mieszkali (Wawel 9 – do dziś pamiętam ten adres) i nadal mieszkają.

Teraz na Wawelu, w dawnych apartamentach królowej Bony, mieszka Dama
z gronostajem
, a może z łasiczką. Nieważne. Na pewno – Dama. I na pewno trzeba ją zobaczyć.

02.Dama

Z malarstwem jest jak z muzyką – wiadomo, że inaczej słucha się jej z płyt, inaczej na koncercie. Tak samo inaczej ogląda się reprodukcje, nawet najlepsze, inaczej oryginały. Choćby takie Słoneczniki van Gogha. Zbanalizowane przez setki kopii. Gdy zobaczyłam oryginał w National Gallery (konkretnie: Wazon z piętnastoma słonecznikami – van Gogh namalował 11 martwych natur ze słonecznikami), stanęłam jak wryta. Jaka martwa natura!? One były żywe: drapieżne, niepokojące, wyraźnie szorstkie w dotyku. Wyłaniały się ze złotego tła jak olbrzymy, które wyszły z morza (niebieska kreska na horyzoncie)
na oślepiająco jasną plażę. Dzikie, obce, groźne, fascynujące.

Jaka jest Dama? Piękna. I nieważne, że gronostaj podobno jest alegorią miłości Cecylii Gallerani, przedstawionej na obrazie, i księcia Mediolanu Ludovica Sforzy, zwanego Białym Gronostajem. Dla patrzącego ważne jest to, jak ona trzyma głowę, jak stoi, wyprostowana, ale nie sztywna, jak Leonardo namalował gronostaja (pewnie z pamięci, bo zwierzęta do pozowania trzeba chyba wypchać) – tak żeby jego lewe oko nie zlało się z jej jasnym dekoltem, tylko uwidoczniło na tle ciemnobłękitnego rękawa. I jeszcze ta niepokojąca, jakby obca, wręcz męska dłoń, wysuwająca się na pierwszy plan. I uśmiech w oczach. Tak, Dama też się uśmiecha, jeszcze bardziej tajemniczo niż Mona Liza.

Ile wąsów ma gronostaj? Nie udało mi się policzyć.

Przespacerowałam się przez komnaty. Przewodnicy ciągle opowiadają dzieciom legendę
o głowie przekupki, która z sufitu skarciła króla za niesprawiedliwy wyrok, i przy popiersiach rzymskich cesarzy odpytują młodzież szkolną z historii starożytnej.

Komnaty nadal są pustawe, ale włoskie skrzynie i szafy urzekają urodą, a kurdyban, którym obite są ściany, i arrasy po kilkuset latach wyglądają rewelacyjnie.

W komnatach nie wolno robić zdjęć, na schodach i na zewnątrz – wolno.

04. Schody

05.Widok na miasto

Jest w tym wzgórzu coś magicznego. Czy to magia historii, czy czakramu – nie wiem.

06.Katedra

 

07.Dziedziniec

08.Dziedziniec1

09.Dziedziniec2

Okna, herby, gargulce…

10.Dziedziniec3

11.Herby Polski i Litwy

12.Gargulce

W tym otoczeniu nawet budynki administracyjne i pozostałości po dawnych koszarach austriackich nabierają urody.

13.Dawna stolowka

14.Mury od Podzamcza

15. Makieta Wawelu

16.Baszta Sandomierska

Stare różane klomby znikły, ale lawenda ciągle kwitnie.

17.Lawenda ciagle kwitnie

Dzisiejszy dzień był szary. Niskie jesienne niebo, orzechowy zapach zwiędłych liści.
I widok z murów Wawelu na Wisłę wspaniały jak zawsze. Człowiek czuje się jak król.

18.Widok na most Debnicki

19.Widok na Mangghe i Centrum Kongresowe

Wawel za darmo. Jeszcze przez dwa dni. Grzechem byłoby nie skorzystać.

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Miodek turecki

01.Wszystkich Swietych

02.Wszystkich Swietych

Z czym mi się kojarzy dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny? Oczywiście oprócz cmentarzy, zniczy i chryzantem? Z miodkiem tureckim.

03.miodek

Jest to słodkość wyrabiana chałupniczo i od zawsze sprzedawana przy krakowskich cmentarzach w te właśnie dwa dni. Kiedyś sprzedawca odłupywał tasakiem i dłutkiem kawałki z wielkiej głowy i odważał porcję na małej wadze, posługując się maleńkimi odważnikami (maleńkimi, bo kupowało się na przykład trzy deka albo „za dwa złote”),
a potem zawijał w papierową tutkę. Uwielbiałam na to patrzeć. Dziś na straganach leżą gotowe porcje w celofanie. Żadnego rytuału, żadnej magii.

04.miodek

05.miodek

Dawniej miodek był tylko kremowy, o smaku śmietankowym. Dziś może być także karmelowy, czekoladowy, kakaowy, migdałowy, rumowy. Kruchy albo ciągnący się.

Tak naprawdę nie wiem, z czego jest zrobiony, i może dobrze. Jak smakuje? Okropnie. Choć na przykład moja córka go uwielbia. To chyba kwestia wieku, bo ja też kiedyś lubiłam miodek. Wtedy jednak był robiony ze skarmelizowanego cukru z dodatkiem miodu
i orzechów włoskich lub laskowych, dziś robi się go chyba wyłącznie ze sztucznego miodu
i orzeszków arachidowych.

Miód to pokarm bogów i dusz zmarłych, nic więc dziwnego, że je się go akurat w te dni.
W ogóle połączenie jedzenia i śmierci to temat rzeka. Począwszy od stypy (jemy na znak, że my jeszcze ży-jemy), a na jedzeniu na cmentarzu skończywszy. Nie tylko w Rosji pije się wódkę ze zmarłymi przyjaciółmi – widziałam kiedyś na cmentarzu w Borku Fałęckim ucztę przy grobie cygańskiego króla. Lubię ten cmentarz.

06.Borek

07.Borek

08.Borek

Czytałam, że w niektórych regionach piekło się zaduszkowe chlebki, zanosiło je na cmentarz i obdarowywało nimi żebraków, prosząc o modlitwę za zmarłych. Na Kaszubach
w niektórych domach do dziś w nocy z 1 na 2 listopada wykłada się na parapet ulubioną potrawę zmarłego i zwykle rano nie ma po niej śladu. Hiszpanie zaś jedzą w te dwa dni huesos de santo, święte kości, nadziewane marcepanem. Może i u nas by się przyjęły?
Tak jak Halloween.

09.huesos-de-santo_foto z internetu

10.dynia Kasi

W Krakowie mamy oczywiście Rakowice, ale mamy też mniejsze, piękne cmentarze, takie jak ten bronowicki na Pasterniku, na którym jest grób rodzinny Tetmajerów – tu spoczywa Włodzimierz Tetmajer, Gospodarz z Wesela Wyspiańskiego. Tu jest grób rodziny Rydlów, grób Jakuba Mikołajczyka (Kuby z Wesela) i Błażeja Czepca (Wójta). A także grób moich Dziadków.

11.grob Tetmajerow

12.Pasternik

13.Pasternik

14.Rydlowie

Lubię radosny dzień Wszystkich Świętych i melancholijne Zaduszki. W te dni ubywa dusz pustych, takich, o których nikt już nie pamięta.

16.Rakowice

17.Borek

18.grob Tetmajerow

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Kraków jest inny

 

Szum potoku, zapach świerkowego lasu i zapierający dech w piersiach widok na Tatry
w Białce, wiatr zrywający chustkę z głowy, piasek skrzypiący pod nogami i morze w Łebie, bindaże w parku w Oliwie… Zamykam oczy i widzę te wszystkie cudne miejsca. Cudne,
ale nie moje. Wspaniałe, ale na miesiąc wakacji, nie dłużej.

Bo mój i na zawsze jest Kraków.

0.pieczęć herbowa

W Krakowie (z akcentem na „w”) wychodzimy na pole albo na podworzec, jemy grysik, sznycle z ziemniakami, a czasem z weką, i borówki (nie żadne czarne jagody) na deser,
a do rosołu dodajemy jarzynę. Jeśli nie jesteśmy czujni językowo, to płaszcz ubieramy.
A tak w ogóle, to ubieramy się inaczej.

01.Bractwo Kurkowe

02.Bractwo Kurkowe

 

 

 

 

 

 

 

 

03.KazimierzMieszkamy inaczej.

04.ul.Kopernika

05.ul.Westerplatte

Mamy inny widok z okien.

08.krakowska mgla

Inne widoki też inne.

09.ul.Kopernika

10.ul.Kopernika

11.Planty

Inne murale.

12.mural

Inne schody.

13.schody Karmelicka

Inaczej ozdabiamy ronda.

14.Rondo Mogilskie

15.Rondo Mogilskie

16.Rondo Mogilskie

Inaczej budujemy pomniki.

17.Pamieci Polakow wywiezionych do Rzeszy

18.Planty

A jeśli mówimy, że kogoś zawieźli do Białego Domku, to wiadomo, że na policję.

19.Biały Domek

Jesteśmy pracowici i nie lubimy tracić czasu – nawet w kawiarni można się zająć nie tylko rozmową.

21.Singer

Nie lubimy wielkich imprez, które mogłyby zakłócić nam spokój.

22. Nie olimipadzie zimowej

Jesteśmy dumni nawet z tynków obłażących płatami.

23.ul.Lubicz

Jako jedyni na świecie mamy przecież Planty, kościół Mariacki i Bramę Floriańską.

 

25.Planty

26.Wieza mariacka

27.Brama Florianska

I najpierw myślimy „Kraków”, potem „Polska”, dopiero potem „Unia”.

28.flaga Krakowa

28.flaga woj. małopolskiego

28.Flagi na UW

Kraków jest inny.
Krótko mówiąc, jest piękny.

Opublikowano Blog | Skomentuj

18 Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

 

baner_newsletter_750x140_pl_bialy

W najbliższy czwartek zaczynają się w Krakowie Targi Książki, już osiemnaste i tym razem w nowej hali – w Centrum EXPO przy ul. Galicyjskiej 9. Nie byłam jeszcze w tej hali, czytałam jednak, że jest przestronna i klimatyzowana. Co za ulga po zeszłorocznym ścisku
i duchocie.

Czytałam także, że są tam kłopoty z parkowaniem. Najprościej chyba będzie dojechać specjalnym autobusem, który ma odjeżdżać z Pawiej.

Ja będę na Targach dwukrotnie: w piątek Radio Kraków zaprosiło mnie do udziału
w audycji Przed Hejnałem nadawanej z Targów, a w niedzielę między 11 a 12 na stoisku Wydawnictwa Otwartego (D3) będę podpisywać Tylko dzięki miłości.

Serdecznie zapraszam do słuchania Radia Kraków i na stoisko Wydawnictwa Otwartego.

http://targi.krakow.pl/pl/strona-glowna/targi/18-targi-ksiazki-w-krakowie/o-imprezie.html

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Na grzyby!

 

Uwaga, uwaga! To chyba ostatni moment! W lesie zatrzęsienie grzybów. Zresztą nie tylko w lesie – rosną nawet w ogrodzie, pod modrzewiami.

01.maslaki

Borowiki już prawie się skończyły, jednak „prawie” robi różnicę :)

02.borowik

03.borowik

Dla lubiących kolor fioletowy – lakówka ametystowa.

04.lakowka_ametystowa

Dla lubiących eksperymenty – gałęziaki. Wprawdzie większość gatunków jest słabo trująca, jednak niektóre są jadalne i podobno bardzo smaczne. Wyglądają trochę jak koralowce, prawda?

05.galeziak1

06.galeziak

Dla lubiących Obcych – tajemnicze grzybowe kręgi.

07.mleczaje

Dla estetów – wyrafinowane opieńki.

08.opienka

I tylko dla orłów – muchomory czerwone. Czytałam, że kiedyś je czczono i robiono z nich lekarstwa. Jak zwykle wyróżniały się tereny wschodnie – na Syberii zjadano suszone kapelusze, aby uzyskać stan podobny do upojenia alkoholowego. Potem następowała faza halucynacji, w końcu delikwenci zapadali w głęboki sen. Ci, którzy przeżyli i obudzili się, niczego nie pamiętali.

09.muchomory

A dla mnie? Dla mnie rydze. Dużo rydzów.

10.rydze

11.rydze

12.rydze

I jeszcze coś dla wszystkich: jesienne piękno. Gratis.

13.wiewiorka

14.jesien

 

 

Opublikowano Blog | Skomentuj

Akademia Górniczo-Hutnicza

 

Idąc w kierunku Błoń, często wybieram drogę przez teren AGH. Byliście tam ostatnio? Wszystko zmieniło się nie do poznania. Patrzę na pięknie utrzymaną zieleń, na rzeźby,
i mam wrażenie, że idę przez park, szczególnie w weekendy albo w czasie wakacji, gdy jest tam kompletnie pusto.

01.Czy to park02.Czy to park03.Czy to park04.Czy to park

Park, a może nawet ogród botaniczny? :)

05.Moze ogrod botanicznyNie jestem czuła na urządzenia mechaniczne i kombajn ścianowy KWB 3RDS nie robi na mnie większego wrażenia.

06.kombajn scianowy

Co innego wagonik kolejki – on mi się dobrze kojarzy.

07.kolejka

Znakomitym pomysłem jest zilustrowanie hasła „AGH lokomotywą przemysłu” zabytkową lokomotywą wyprodukowaną w 1943 roku przez F. Schichau GmbH w Maschinen und Lokomotivfabrik. Towarowa lokomotywa parowa po wojnie służyła w PKP, a później, gdy była zbyt stara, aby pracować, rdzewiała pod płotem. Na szczęście dzięki inicjatywie studentów, którą poparły władze AGH, Żyletę (bo takie imię dostała na chrzcie – prawdziwym, z szampanem) odnowiono i w maju 2009 roku ustawiono na terenie AGH, od strony ulicy Czarnowiejskiej. Obok stoi tender, czyli wagon na węgiel i wodę, oraz drugi wagon, podobno wojskowy i podobno z pryczami.

08.Zyleta

09.Zyleta10.wagon

A kawałek dalej jest równikowy zegar słoneczny (z instrukcją używania).

11.zegar sloneczny

Już za ck Austrii Kraków starał się o powołanie w mieście akademii, która by kształciła inżynierów górników i hutników. W końcu 31 maja 1913 roku cesarz Franciszek Józef  łaskawie zatwierdził utworzenie wyższej szkoły górniczej w Krakowie. Inauguracja pierwszego roku akademickiego miała się odbyć w październiku 1914 roku – dokładnie sto lat temu. Wybuchła jednak wojna, nazwana później Wielką Wojną. Jak przeczytałam na stronie AGH, urzędnik magistratu napisał na rogu jednego z dokumentów: „Wskutek wybuchu wojny nie otwarto akademii górniczej, cała sprawa odroczona do spokojnych czasów”.
Na spokojne czasy trzeba było czekać aż pięć lat: 20 października 1919 roku naczelnik państwa marszałek Józef Piłsudski dokonał uroczystego otwarcia Akademii Górniczej. Uroczystość odbyła się w auli Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdyż kamień węgielny pod gmach nowej uczelni położono dopiero w czerwcu 1923 roku. Zbudowano ją na dalekich przedmieściach, które dziś są centrum miasta.

12. luty 1932, zbiory NAC13. pazdziernik 1935, zbiory NAC14. pazdziernik 1935, zbiory NAC

Podobają mi się budynki AGH – i te przedwojenne, i te nowoczesne.

15.budynki AGH

16.budynki AGH17.budynki AGH

Podobają mi się żywopłoty, kwiaty, rzeźby otoczone kępami ozdobnych traw.

18.AGH19.AGH20.AGH

Nawet smok Spawuś. No bo w Krakowie bez smoka ani rusz.

21.smok

Opublikowano Blog | Skomentuj

Targi Sztuki Ludowej

 

Wreszcie po prostu targi, a nie festiwal – Festiwal Pierogów skończył się pięć dni temu. Przy okazji: festiwal to impreza artystyczna, często połączona z konkursem, prezentująca utwory i wykonawców z różnych dziedzin sztuki. Kucharz oczywiście może powiedzieć,
że istnieje coś takiego jak sztuka kulinarna, a pieróg jest jej wytworem (może nawet utworem), on sam zaś – wykonawcą (pierogów). No i że podczas festiwalu pierogi są oceniane. Filolog pesymista dodałby, że mogło być gorzej i mogliśmy mieć Pierogi Festival.

Targi Sztuki Ludowej01

Targi Sztuki Ludowej02Targi Sztuki Ludowej03

 

 

 

 

 

 

 

Targi Sztuki Ludowej04Targi Sztuki Ludowej05Targi Sztuki Ludowej06Targi Sztuki Ludowej07

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skoro o naszym pięknym języku mowa, przychodzi mi na myśl Tadeusz Żeleński-Boy
i jego Pieśń o mowie naszej, jego Abecadło:

 

E
Excytowała Edzia eteryczna Emma,
Iż przewrotnej miłości chce poznać dilemma;
Póty się naprzykrzała, aż wreszcie, znudzony,
Edward ewakuował Emmy edredony.

i jego mistrzowskie rymy:

Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje;
Ceni sobie spokój miły
I czeka, aż całkiem wyły-
sieje.

Co Mistrz powiedziałby, widząc kramy na Rynku?

Posłuchajcie ludkowie,
Co wam dziadek opowie:
Niech nastawi każdy ucha,
Bo to mądra jest psiajucha.

Nic w tym mieście nie było takie, jak gdzie indziej. Pory roku znaczyły się tam obrzędami. Groby, nabożeństwa majowe. Boże Ciało, lajkonik, wianki, pasterka, w ogóle wszelkie uroczystości odgrywały w życiu Krakowa nieproporcjonalnie dużą rolę. Rozwijał się zmysł dekoracyjny. Po rezurekcji we wszystkich salonach rozmawiało się o tym, jak prześlicznie wyglądał biskup Dunajewski z infułą na srebrnych włosach. Mówiło się o nim, jak gdzie indziej o aktorce.

Targi Sztuki Ludowej08

Kawusia, ciastka i pączki,
zapłata z rączki do rączki.

Targi Sztuki Ludowej08a

Targi Sztuki Ludowej08b

Są różne fotografie
I etnografie,
Kamienie, co przetrwały
Z lat dawnej chwały.

Targi Sztuki Ludowej09a

Targi Sztuki Ludowej09c

Targi Sztuki Ludowej09d

Targi Sztuki Ludowej09e

Targi Sztuki Ludowej09f

Targi Sztuki Ludowej09ff

Są także, z ludzkiej łaski,
Jakieś obrazki.

Targi Sztuki Ludowej09g

Targi Sztuki Ludowej09h

Mimo dość tłustego cielska
Była bardzo marzycielska.

Targi Sztuki Ludowej10

Archanioł, co z mieczem stoi
Przy świętym poezji chramie,
Nie wpuszcza piosenki mojej
I mówi: „Pódziesz, ty chamie!”.

Targi Sztuki Ludowej11

Targi Sztuki Ludowej12

Oto jak nas, biednych ludzi,
rzeczywistość ze snu budzi.

Targi Sztuki Ludowej13

Na co człowiek się naraża,
Kiedy ojca ma masarza.

Targi Sztuki Ludowej14

Ale kto ma liczną dziatwę,
Nic mu w życiu nie łatwe.

zakupy mojej corki

Niech tam sobie inne nacje
Zadzierają nosy w górę –
Kraków też ma swoje racje:
Swoją własną ma kulturę!

Tak więc: chytry jest Germanin.
Francuz – sprośny, Włoch namiętny,
A zaś każdy krakowianin
Goły i inteligentny.

Opublikowano Blog | Skomentuj