Idę w góry, cieszyć się życiem

 

Lato z ptakami odchodzi,
Wiatr skręca liście w warkocze,
Dywanem pokrywa szlaki,
Szkarłaty wiesza na zboczach.
Przyoblekam myśli w kolory,
W złoto liści, buków purpurę,
Paląc w ogniu letnie wspomnienia,
Idę, wymachując kosturem.
Idę w góry, cieszyć się życiem,
Oddać dłoniom halnego włosy,
W szelest liści wsłuchać się pragnę,
W odlatujących ptaków głosy.
(słowa Jacek Rutkowski)

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

„Kraków 1900”

 

Kiedyś na spotkaniu autorskim ktoś mnie zapytał, do jakiej epoki chciałabym się przenieść, gdybym mogła podróżować w czasie. Powiedziałam wtedy, że do XV-wiecznych Włoch i że chciałabym poznać Leonarda da Vinci. Dziś odpowiedziałabym inaczej: do Krakowa na samym początku XX wieku, gdy miasto było jeszcze malutkie – mieściło się w obrębie Plant.

W 1902 roku wiceprezydent Krakowa Juliusz Leo zgłosił wniosek o przyłączenie do miasta podkrakowskich gmin i stworzenie Wielkiego Krakowa. Prace nad tym projektem trwały pięć lat. Kilka miesięcy po tym, jak 19 września 1907 roku na uroczystym posiedzeniu Rada Miejska zdecydowała o rozszerzeniu granic Krakowa, profesor Leo, wtedy już prezydent, powiedział: „Kiedy przed ośmiu laty zobaczyliśmy z przerażeniem, że miasto nasze się nie rozwija, że śródmieście się wyludnia (…), że powstają nowe dzielnice opasujące wieńcem Kraków (…), wtedy zaczęło wytwarzać się przekonanie, (…) że trzeba pójść o krok naprzód, rozszerzyć terytorium miasta i stworzyć Nowy Kraków, pełen światła, powietrza i kultury polskiej”.
Sprawa ciągnęła się jeszcze dwa lata, w końcu po uchwale Sejmu Krajowego 13 listopada 1909 roku cesarz Franciszek Józef podpisał odpowiednią ustawę.
Do tego czasu Kraków miał niecałe 7 km kw. i 8 dzielnic: Śródmieście, Wawel, Nowy Świat, Piasek, Kleparz, Wesołą, Stradom i Kazimierz. W 1910 roku do miasta przyłączono Krowodrzę, Łobzów, Zwierzyniec, Półwsie Zwierzynieckie, Czarną Wieś, Kawiory, Nową Wieś Narodową, Zakrzówek, Kapelankę, Dębniki, Rybaki, Grzegórzki, Piaski, część Białego i Czerwonego Prądnika oraz Olszy. W 1911 przyłączono Ludwinów, Dąbie, Beszcz i Głębinów, w 1912 – Płaszów, w 1915 – królewskie wolne miasto Podgórze. Wielki Kraków miał prawie 47 km kw. i ponad 183 tys. mieszkańców.

W ostatnim roku XIX wieku Kraków był jeszcze mały, a Bronowice, dziś jedna z dzielnic, były wsią, która wyróżniała się tym, że upodobali ją sobie krakowscy artyści. Tam osiadł Włodzimierz Tetmajer, ożeniony z córką bronowickiego chłopa Anną Mikołajczykówną. To w jego domu w listopadzie 1900 roku odbyło się wesele Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny, siostry Anny (jak napisał Wyspiański: „Weź pan sobie żonę z prosta: duza scęścia, małe kosta”).

Do Bronowic na plenery przyjeżdżali Jan Stanisławski, Józef i Stanisław Czajkowscy, Stanisław Kamocki, Tadeusz Makowski. W swych wspomnieniach Przedwiośnie Młodej Polski Kazimierz Lewandowski napisał: „Galeria naszych obrazów zapełniła się makami krasnymi jak sam diabeł (…), huczno i buńczucznie wjeżdżały na dożynki cudne Afrodyty chłopskiego pochodzenia, w czerwonych chustkach na głowie”.
Kobiety „kapeluszowe” musiały stosować się do mody. Obowiązywała wdzięcznie przegięta sylwetka w kształcie litery S: duży, podany do przodu biust, talia osy i wydatne pośladki.

Żadna kobieta tak nie wygląda, biust powiększano więc optycznie falbankami, żabotem, bolerkiem, wąską talię zapewniał gorset, a tzw. kuperek (sztywna poduszka o księżycowatym kształcie) – odpowiednie wypukłości z tyłu.


Dopiero w domowym zaciszu można było włożyć coś wygodniejszego, odetchnąć pełną piersią i zapomnieć o bólu kręgosłupa.
Mężczyźni mieli odrobinę lżejsze modowe życie. Na wieczór obowiązywał frak, do tego biała koszula z gorsem, kołnierzykiem i mankietami sztywnymi jak z tektury, biała kamizelka, spodnie frakowe, czarne lakierki, laseczka, cylinder i tuberoza w klapie.
I oto tam, gdzie „Wisełka płynie wolno, ma czas, robaczku, ma czas” (Przybyszewski), pojawili się „peleryniarze” – gorszący statecznych mieszczan, ale i budzący ciekawość (któż by nie chciał zobaczyć, co się dzieje w grzesznych kawiarniach!).
„Tutaj mają zabawę
Te odmieńce plugawe,
Co się sami, Panie święty,
Przezywają dekadenty.
Po polsku – takie syny” (Boy-Żeleński).

Ach, pójść do brudnej kawiarni Michalika i zobaczyć Zielony Balonik, kupić sobie Malwy Stanisławskiego albo zamówić portret córki u Axentowicza, odwiedzić Wyspiańskiego w jego szafirowej pracowni, oczywiście z naręczem kwiatów, jako hołd i jako przepustka: „Gdy się bowiem wchodziło np. z malwami, nagietkami, z »pantofelkami Matki Boskiej«, z kiściami serduszek różowych – twarz surowa za pukanie intruza rozpromieniała się cudownie” (Adolf Nowaczyński).

Za jakiś czas na pewno będzie można odwiedzić wirtualny Kraków w 1900 roku. Póki to niemożliwe, pozostaje wyobraźnia wspomagana takimi wystawami jak ta w kamienicy Szołayskich.

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

„Pamiętasz tamto lato” już w sprzedaży!

 

W księgarni internetowej wydawnictwa Znak można już kupić Pamiętasz tamto lato
– z 25-procentową bonifikatą plus dostawa kurierem gratis.

https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,116442,Pamietasz-tamto-lato

Napisałam tę książkę ponad rok temu – długo czekałam i w końcu jest! Bardzo się cieszę!

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

Pierwsza recenzja „Pamiętasz tamto lato”

 

Dziś na blogu Chabrowej Czytelniczki przeczytałam pierwszą recenzję swojej nowej książki. Pamiętasz tamto lato spodobało się jej. Bardzo się cieszę!

Recenzja na stronie
https://moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com/2018/06/pamietasz-tamto-lato-bogna-ziembicka.html

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

„Pamiętasz tamto lato” w zakładce POCZYTAJ

 

Pamiętasz tamto lato ukaże się za trzy tygodnie, ale już dziś można przeczytać fragment tej nowej książki w zakładce POCZYTAJ. Zapraszam!

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

Nowa książka już za miesiąc

 

18 lipca ukaże się moja nowa książka Pamiętasz tamto lato.

Jest to historia czterech kobiet, które spędzają razem ostatnie lato przed drugą wojną światową, potem zaś spotykają się w 1951 roku, w zupełnie innym świecie.

Cztery kobiety, jeden mężczyzna i świat, który runął

Lato 1939. W Juracie jak co roku bawi się modne towarzystwo, a jasnowidz Stefan Ossowiecki przy popołudniowej herbatce zapewnia panie, że wojny nie będzie. Najważniejszymi wydarzeniami są wybory Miss Juraty, Najpiękniejszej Pani Polskiego Morza i Królowej Mody Letniej oraz doroczny bal maskowy.

Lato 1951. W Polsce panuje Bierut, coraz więcej jest procesów politycznych, wprowadzono nakaz pracy, plan 6-letni, wymianę pieniędzy, zakaz posiadania złota i dewiz. Ministerstwo Rolnictwa mobilizuje do walki ze stonką ziemniaczaną, którą – jak ogłoszono – zrzuciły przy polskiej granicy amerykańskie samoloty i która rozpełzła się po całym kraju.
W takim świecie muszą sobie radzić bohaterki: Olga, Bisia, Klementyna i Lorcia. Każda z nich ma inną historię, inne marzenia i plany, inny sposób na przetrwanie. Łączą je wspólnie spędzone ostatnie przedwojenne wakacje oraz mężczyzna, którego kochają.

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

Międzynarodowy Dzień Książki

 

Siedziałam kiedyś na fotelu dentystycznym – z zaciśniętymi pięściami i oczami, bo choć wiem, że teraz już nie boli, to moje ciało pamięta, jak kiedyś bolało – i usiłowałam podtrzymywać rozmowę z dentystką, pomrukując niewyraźnie „uhm”, „ta”, „rahja”. Dentyści naprawdę są biedni: opowiadają, zagadują, a w odpowiedzi słyszą tylko mamrotanie albo jęki.
– Pani pracuje w wydawnictwie, prawda? Czy mogę pani zadać trudne pytanie?
Przez głowę przemknęło mi mnóstwo trudnych pytań, które słyszałam, gdy mówiłam, gdzie pracuję: „Jak napisać bestseller?”, „Dlaczego kiedyś bohaterowie nie przeklinali, a dziś klną jak szewcy, no może z wyjątkiem Królewny Śnieżki?”, „Kto naprawdę napisał Cichy Don?”, „Ile zarabia pisarz?”, „Od lat piszę wiersze, mężowi bardzo się podobają, czy pani wydawnictwo mogłoby je opublikować?”, „Kto w tym roku dostanie literackiego Nobla?”.
– Ohywiście – odpowiedziałam, starając się nie udławić ssakiem.
– Wybrano mnie do redakcji naszego pisma naukowego i dziś pierwszy raz byłam na kolegium. Jedna z redaktorek chciała, żebyśmy głosowali, czy w piśmie ma być żywa pagina. Zagłosowałam „za”, bo tak głosowała większość, ale co to jest ta żywa pagina?

Każda profesja ma tajemny język: szewcy wyklepują tyłeczki, okuliści robią fako z jaskrą, aktorzy rzeźbią, wędkarze łowią na dorożkę, policjanci udzielają pouczenia z przedłużeniem, redaktorzy zaś polują na blurby, ustalają żywą paginę, tropią (i topią) sierotki, wdowy i bękarty.
Z okazji Międzynarodowego Dnia Książki dziś minisłowniczek języka wydawniczego.

adiustacja – przygotowanie tekstu do druku pod względem stylistycznym, poprawnościowym, ortograficznym i interpunkcyjnym

adres wydawniczy – miejsce i rok wydania dzieła, podawane najczęściej u dołu karty tytułowej

antykwa – każde pismo proste, w odróżnieniu od pochyłego (kursywy)

arkusz autorski – jednostka miary do obliczania objętości tekstu – 40 000 znaków (liczy się również odstępy między wyrazami) lub 700 wersów poezji, lub 3000 cm kw. ilustracji

bękart (wiersz zawieszony) – błąd w łamaniu polegający na zostawieniu na końcu strony pojedynczego wiersza rozpoczynającego następny akapit (muszą być co najmniej dwa wersy) lub przeniesieniu ostatniego wersu akapitu na następną stronę

boczek – tytuł podrozdziału lub ustępu książki umieszczony na marginesie

blurb – entuzjastyczna opinia o książce wydrukowana na okładce i podpisana znanym nazwiskiem

frontyspis (strona przytytułowa) – strona parzysta (lewa) poprzedzająca stronę tytułową, zawierająca fotografię autora, ilustrację, arabeskową ramkę, spis utworów itp.

kolacjonowanie (sczytywanie) – 1) szczegółowe porównanie dwóch tekstów (np. dwóch wydań tego samego tekstu, rękopisu z wydaniem drukowanym) w celu ustalenia tekstu wzorcowego; 2) sprawdzenie identyczności dwóch tekstów

kolumna szpicowa – niepełna kolumna zamykająca podrozdział, rozdział lub książkę; nazwa wywodzi się ze starej praktyki drukarskiej: kiedyś drukarze ostatnią kolumnę składali w szpic, tzn. pierwszy wers był składany na szerokość kolumny, następny był węższy, kolejny jeszcze węższy, tak że tworzyły ostry klin

korekta – sprawdzenie złamanego tekstu pod względem językowym (poprawność, ortografia, interpunkcja) oraz pod względem zgodności z materiałem ilustracyjnym zawartym w maszynopisie (k. wydawnicza), a także sprawdzenie technicznej strony tekstu (k. techniczna); autor robi korektę autorską – czyta tekst po korekcie wydawniczej i akceptuje go do druku

redakcja – mnóstwo czynności przy nadawaniu tekstowi postaci skończonej: sprawdzenie i poprawienie tekstu pod względem merytorycznym (r. merytoryczna), adiustacja, r. techniczna (wybranie kroju i wielkości pisma, rozmiaru kolumny, opracowanie materiału ilustracyjnego itp.)

sierotka – błąd w łamaniu polegający na zostawieniu na końcu wersu pojedynczego znaku, np. spójnika lub przyimka (nie jest sierotką zakończenie wersu w rodzaju: „właśnie skończył klasę 8”, „Henryk V”, „18 m”)

strona znormalizowana – jednostka miary do obliczania objętości tekstu – 1800 znaków (liczy się również odstępy między wyrazami); miara ta pochodzi z ery maszyn do pisania – na stronie A4 przy zwykłej interlinii mieściło się 30 wersów po 60 znaków w wersie

wdowa – zbyt krótki ostatni wers w akapicie, krótszy niż wcięcie akapitowe w danym tekście

żywa pagina – wers umieszczony nad kolumną tekstową (rzadziej pod kolumną) zawierający imię i nazwisko autora, tytuł książki albo tytuł rozdziału lub podrozdziału, a w słownikach i encyklopediach – pierwsze lub ostatnie hasło na danej stronie albo jego część

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

Ładne kwiatki!

Wieczorem nie zasłoniłam okien, bo gwiazdy tak pięknie świeciły, i rano obudziło mnie słońce. Otworzyłam oczy i zobaczyłam wirujące białe płatki. „Śnieg! Ładne kwiatki!” Od razu pomyślałam o moich kwiatkach, o krakowskich wiosennych kwietnych trawnikach, takich jak te w Rynku Podgórskim, o mojej jabłoni, która lada dzień zakwitnie, o pączkach na bzie.
Dopiero po chwili zrozumiałam, że to białe za oknami to płatki wiśni.
Wiosna! Kochajmy się!

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

Dzień Czekolady

Kolumbowi podobno nie smakowała. Dopiero gdy hiszpańscy mnisi do pikantnej i gorzkiej indiańskiej zupy z utłuczonych na proch ziaren kakaowca zaczęli dodawać cukier, cynamon i wanilię, zapanowała moda na gorącą czekoladę. Podawano ją wszędzie. Damy pokrzepiały się filiżanką aromatycznego napoju nawet podczas nabożeństw.

Dobrej jakości gorzka czekolada korzystnie wpływa na pracę mózgu i układu krążenia (obniża ciśnienie, poprawia elastyczność naczyń krwionośnych i płynność krwi), normuje poziom cholesterolu, chroni przed nowotworem piersi. I oczywiście polepsza nastrój, nawet łagodzi ból. Każdy wędrowiec wie, jak doskonale dodaje energii podczas marszu, a włoscy naukowcy odkryli, że filiżanka czekolady lub kakao lepiej niż kawa pomaga się zregenerować po zarwanej nocy.

Podobno naukowcy dowiedli również, że jedzenie czekolady działa na człowieka silniej niż całowanie się z ukochaną osobą (szczerze mówiąc, nie bardzo w to wierzę). Zakochane pary podłączano do aparatów rejestrujących rytm serca i zachowania mózgu, następnie polecano im się całować. W drugim etapie te same pary jadły czekoladę. Okazało się, że podczas tego drugiego etapu ich organizmy reagowały mocniej. (Może po prostu całowanie się pod okiem monitorów jest mało przyjemne).

Ziarno kakaowca kiedyś było walutą, dziś wielkość spożycia czekolady jest jednym z ekonomicznych wskaźników zamożności. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, w 2016 roku statystyczny Polak zjadł 6,3 kg czekolady i wyrobów czekoladowych, o 30% więcej niż w 2011 roku. Bogacimy się!
W Europie najwięcej czekolady jedzą Brytyjczycy (8,4 kg na osobę), Szwajcarzy i Niemcy.

Światowy Dzień Czekolady był wczoraj. Ci, którzy go przegapili, mogą się pocieszyć, że niedługo będzie następny, bo obchodzi się go także 7 lipca (w rocznicę przywiezienia ziaren kakaowca do Europy), 28 lipca (Dzień Czekolady Mlecznej), 22 września (Dzień Czekolady Białej), 28 października (amerykański Dzień Czekolady) i 10 stycznia (Dzień Czekolady Gorzkiej).

Niektórzy dietetycy twierdzą, że szpinak, zboża i czekolada pomagają dożyć w zdrowiu stu lat. Cóż, będę żyła krócej, bo nie przepadam za czekoladą. Wczorajsze święto uczciłam dwoma godzinami spędzonymi przy japońskiej herbacie z kawałkiem ciasta (bez czekolady, za to z płatkami chabrów). Urocze towarzystwo, do tego widok na Wawel, Skałkę i kwitnące japońskie wiśnie to lepsze niż najlepsza czekolada.

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz

Wesołego Alleluja!

 

Już na niebie błysnął dzionek
I zabrzmiały dzwony z wieży,
Słońce wstaje, do kościółka
Lud pobożny tłumnie bieży.

I pieśń jedna wielka wzlata
Przed tron Boga, jak łza czysta,
Chrystus Pan dziś nam zmartwychwstał,
Więc mu chwała wiekuista.

Alleluja! alleluja!
Nucim pieśń wesela, Panie,
Daj po smutku, po żałości
I Twym ludom zmartwychwstanie!

Wesołych Świąt!

Tekst pochodzi ze zbioru Niech żyje! Zbiór toastów i przemówień do wygłaszania podczas zebrań towarzyskich, jubileuszów, wieczornic, obiadów, zaręczyn, wesel, chrzcin, imienin itp. uroczystości domowych z uwzględnieniem Wilii Bożego Narodzenia, Kolędy, Wielkanocy itd., zestawił Józef Chociszewski, Bytom 1900 (https://polona.pl/item/niech-zyje-zbior-toastow-i-przemowien-do-wyglaszania-podczas-zebran-towarzyskich,ODEwNzI2/3/#info:metadata)
Przedwojenne kartki świąteczne – ze strony polona.pl

Zaszufladkowano do kategorii Blog | Dodaj komentarz