Indie

Jest takie miejsce, gdzie storczyki są dzikie i rosną na wolności.

Kiedyś z moją siostrą, dwiema koleżankami i 11-letnim Rajnerem, synem jednej z nich, objechałam z plecakiem południe Indii (tzn. najpierw podróżowałam z reklamówką, bo Lufthansa zapodziała mój plecak). Było cudnie! Rajner, gdy tylko wsiadłyśmy do samolotu, zapytał: „Daleko jeszcze?”, potem jednak mówił: „Nawet mi się nie nudzi”. Najpierw było Trivandrum, na samym czubku indyjskiego trójkąta, potem klify Varkali.

Ocean Indyjski był mój.

Podobał mi się nawet monsun.

 

 

Zachwyciłam się Koczinem.

 

Teatrem kathakali, keralskimi tancerkami, południowym jedzeniem i ekologicznymi opakowaniami.

Indie są jak sen szalonego elektryka.

Tam nawet zwyczajne napoje, takie jak piwo i kawa, podaje się inaczej.

Indie to przyprawy…

… i kolory…

… i świątynie, i pałace…

 

… i uliczny ekumenizm…

… i kwiaty lotosu…

… i oczywiście święte krowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *