Weekend na wsi

Weekend na wsi to pasmo przyjemności: spotkanie z rodziną i przyjaciółmi
i bycie z nimi bez pośpiechu, podziwianie widoków, spacer po lesie połączony
z grzybobraniem i jeżynobraniem, głaskanie kotów, ognisko i jedzenie pysznych rzeczy.

 

 

 

Nie wzięliśmy do lasu aparatu fotograficznego i zdjęcie borowików jest pozowane.

 A te grzyby zjedliśmy w niedzielę na śniadanie. Jajecznica z nimi była pyszna!

 Wieczorem zupa gulaszowa z kociołka, warzywa z ogniskowej patelni i kiełbasa pieczona
na ognisku. Wszystko smakuje inaczej pod gołym niebem i gdy się patrzy, jak zupa bulgocze w kociołku przez dwie godziny.
Trochę przesadziliśmy z ilością…

 

… ale w miarę gotowania ubywało. Może zjadaliśmy oczami?

 Kociołkowa zupa gulaszowa

Klasyczna zupa gulaszowa to głównie wołowina i ziemniaki. Ta jest inna. 

Składniki:
dobre towarzystwo, miła okolica, ognisko i kociołek na trójnogu
coś dobrego do picia w oczekiwaniu na zupę

Poza tym:
warzywa (cebula, czosnek, papryka, pomidory, cukinie, ziemniaki)
mięso (podduszony gulasz wołowy lub mieszany)
przyprawy (grubo zmielony kminek, papryka słodka i ostra, sól, pieprz)
pół kostki smalcu (ostatecznie można zastąpić olejem)

Na smalcu zeszklić posiekaną cebulę i czosnek, dodać gulasz i dusić, aż będzie prawie miękki.
Dodać pokrojone w kostkę: cukinie (ze skórką), paprykę (różne rodzaje), pomidory
(obrane ze skórki), ziemniaki (oczywiście też obrane) oraz co najmniej jedną ostrą paprykę w całości.
Dolać trochę wody, wsypać przyprawy i dusić na ogniu do miękkości, patrząc, jak smakowicie bulgocze. Ślinianki pracują pełną parą.

 

Jesienne warzywa z ogniskowej patelni
bakłażan (ze skórką) pokrojony na plastry, posolony, po kilkunastu minutach odsączony
i umyty (żeby stracił goryczkę)
cukinie (ze skórką) pokrojone na plastry
pomidory (ze skórką) pokrojone na połówki
cebula pokrojona na ćwiartki
papryki różne (bez pestek) pokrojone na połówki
ziemniaki w plastrach

Można je skropić oliwą, posolić i od razu wrzucić na patelnię z odrobiną oleju, ja jednak zrobiłam dość gęstą marynatę (oliwa i ocet balsamiczny pół na pół, do tego gotowa przyprawa Vegety do grillowanych warzyw), posmarowałam nią warzywa i odstawiłam
na kilka godzin.
Na brzegach patelni są plastry ziemniaków, przygotowane w ostatniej chwili (żeby nie ściemniały) i tylko posolone.
Rewelka 🙂  

 

A potem płonęło ognisko i szumiały knieje…

 

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *