Znam, ale nie używam

 

Słowa są podobne do ludzi: rodzą się, rozwijają, umierają. Czasem diametralnie zmieniają się w ciągu życia i nawet te zrodzone w rynsztoku wstępują na salony, a tylko wytrawni znawcy genealogii znają ich niechlubną przeszłość. Parafrazując Terentianusa Maurusa: habent sua fata verba – i słowa mają swój los.

„Kobieta”, słowo, bez którego trudno sobie wyobrazić komunikację, w powszechnym użyciu jest dopiero od 150 lat. Jak pisze Andrzej Bańkowski w Etymologicznym słowniku języka polskiego, tego obelżywego słowa „w znaczeniu poczciwym” odważył się użyć dopiero Naruszewicz. Wcześniej kobieta była wyłącznie „nikczemna, plugawa, szpetna, wszeteczna” i trudno się dziwić, bo wyraz ten – jak przypuszczają językoznawcy – był staropolskim germanizmem i znaczył dosłownie „koza z chlewa”. Niemieccy toruńscy mieszczanie nazywali tak pogardliwie dziewki służebne.

Równie fatalne pochodzenie ma „kiep” i „kiepski”. „Kiep kpa anat. ‘cunnus’ (zewnętrzne znamię płci żeńskiej: szczelina między fałdami skórnymi) (…) częściej przen. ‘osoba płci żeńskiej’ i ‘osoba płci męskiej zachowująca się nie po męsku, nierozumnie, niehonorowo’ XVI–XVII. Później tylko w wyrażeniach mieć (kogoś) za kpa, wystrychnąć (kogoś) na kpa” (Bańkowski). Współczesne potoczne „kiepski” (tak, tak, to słowo należy do języka potocznego, nie literackiego) jeszcze w XIX wieku znaczyło „nikczemny, podły” (u Mickiewicza: „zrobić nie zdoła dobrych chłopów z kiepskich ludzi”). Nie lubię tego słowa, na szczęście łatwo je zastąpić, mamy przecież takie słowa, jak: marny, lichy, słaby, nędzny, zły.

W ogóle nie lubię wulgaryzmów i dlatego ich nie używam. Być może na budowie nie da się inaczej rozmawiać. Nie wiem, nigdy nie pracowałam na budowie. Wiem jednak z doświadczenia, że gdy grają emocje, brzydkie słowo może się wymknąć. Nigdy nie zapomnę kłótni z mężem, podczas której wrzasnęłam: „Mam to w dupie!”. Minutę później drzwi do kuchni się otworzyły i wbiegła nasza córka (wtedy już studentka), wołając ze zgrozą: „Mamo, ty znasz takie słowa?!”. Znam, ale nie używam (prawie nigdy).

Zrobiło mi się przykro, gdy we wczorajszej „Gazecie Wyborczej” przeczytałam tytuł: „Ch.., dupa i kamieni kupa”. Prawicowa prasa podsumowuje sukces dyplomacji Morawieckiego. Kto jak kto, ale „Gazeta” powinna wiedzieć, że oba te określenia części ciała są równie wulgarne.

W październikowych „Książkach” jest – jak zwykle – dobry artykuł Mariusza Szczygła, tym razem o odmianie dziennikarstwa zwanej gonzo, którą uprawiał Hunter S. Thompson, a u nas pisze w tym stylu Ziemowit Szczerek. Oto próbka (Szczerek): „Polska leje z Radomia (…). Polska wbiła sobie do swojego głupiego łba, że jest od Radomia w jakikolwiek sposób lepsza. O k…., to dopiero jest beka. Ej, Polska. Nie jesteś. Jesteś dokładnie tak samo ch..owa”. Oczywiście w oryginale nie ma wykropkowań.

Thompson w wywiadzie dla „Playboya” opowiedział o genezie gonzo, dziennikarstwa bez zahamowań: „To był jeden z tych strasznych zawalonych deadline’ów. A ja już kompletnie nie miałem czasu. Byłem zdesperowany. (…) Zacząłem w końcu wyszarpywać kartki z mojego notatnika, numerować je i wysyłać do drukarni. Byłem pewien, że to był ostatni artykuł, jaki napisałem dla kogokolwiek. Potem, gdy tekst się ukazał, było mnóstwo listów, telefonów, gratulacji, ludzie nazwali to wielkim przełomem w dziennikarstwie. Pomyślałem: Rany boskie, jeśli mogę pisać w taki sposób, to dlaczego miałbym nadal próbować pisać jak »New York Times«?”.

Nie muszę czytać opisów narkotyczno-alkoholowych dziennikarskich i pisarskich podróży (próbowałam, ale naprawdę szkoda czasu), nie muszę czytać Szczerka, Grzegorzewskiej czy Wojny polsko-ruskiej. (Kto przeczytał tę książkę do końca, ręka do góry!) I przyklaskuję gryzącej ironii Mariusza Szczygła, gdy pisze, że „język Szczerka to język postinteligencki. Inteligent, aby wyrazić inteligentne treści, świadomie porzuca inteligencką formę”. Pewnie, po co się wysilać i pisać jak „New York Times”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *