Adampol/Polonezköy

 

Brzmi to jak bajka, ale jest to prawda: daleko, daleko od ojczyzny, gdzieś na zalesionych anatolijskich wzgórzach, kryje się polska wieś.
Karel Drož

„Adampol, obecnie Polonezköy [tur., ‘polska wieś’], wieś w Turcji na północny wschód od Stambułu; liczy ok. 80 osób. W 1842 M. Czajkowski, z akceptacją ks. A.J. Czartoryskiego, założył tu osadę dla Polaków; do 1883 Adampol był własnością księży lazarystów, 1883–1968 rodziny Czartoryskich; 1968 mieszkańcy uzyskali ziemię na własność; wieś nadal zachowuje polski charakter; letnisko dla mieszkańców Stambułu” (Encyklopedia PWN).

Na początku podstawówki przeczytałam Złote korony księcia Dardanów Eugeniusza Paukszty (I wyd. 1967) – historię piętnastoletniego Julka z Ostródy, który na skutek splotu nieszczęść (śmierć matki, ciężka choroba ojca) trafia na jakiś czas do rodziny w Turcji, przeżywa tam mnóstwo przygód, m.in. bierze udział w wyprawie archeologicznej i jest świadkiem odkrycia starożytnego grobowca książąt Dardanów. Powieść zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że zapragnęłam zostać archeologiem i hodowałam to marzenie jeszcze w liceum. Dowiedziałam się też z niej o istnieniu w Turcji polskiej wsi – Adampola.

Adampol „położony na skłonie szerokiej doliny, przecięty głębokim jarem, pełen intensywnej zieleni. Nad nią strzelała wieża kościółka, a potem rozrzucone wokoło wyłaniały się domy. (…) Niewielkie, pobielane, z ganeczkami u frontu, skryte w krzewach, pośród kwitnących drzew owocowych”.
„Pochodzę z Adampola, tam myśmy żyli wszystkim, co polskie. Może często przesadnie, może fanatycznie, ale to chyba jest usprawiedliwione w tej sytuacji. Żona pochodzi z innego środowiska, ze starej emigracji w Grecji. Już w domu jej ojca nie zawsze się mówiło po polsku… Widzisz, dla mnie najważniejsza jest sprawa dzieci. Po to przecież co roku jeździmy do Adampola, żeby się nałykały innego powietrza. Powietrza, gdzie szanuje się i kocha polskość. Dziwna wieś, dziwni w niej ludzie, może i trochę nie z dzisiejszego, goniącego zwariowanym tempem świata. (…) dla nas tu Polska bardziej jest rzeczą wyobraźni niż realnym konkretem” – zwierza się Julkowi dużo od niego starszy kuzyn ze Stambułu.
„Widzisz, te tereny należały kiedyś do francuskich lazarystów, takiego jakby zakonu. I od nich to kupił w 1842 roku ponad pięćset hektarów książę Adam Czartoryski. A właściwie zakupu dokonywał w imieniu księcia generał Władysław Zamoyski, którego sprawa interesowała tym bardziej, że zamyślał o losie swoich własnych dragonów niedaleko stojących. I już w tym samym roku zaczęli tu ściągać pierwsi osadnicy. Żołnierze, nie było wśród tych pierwszych ani jednego cywila. Przyjechało trochę dragonów Zamoyskiego, zjawili się tak zwani kozacy otomańscy Sadyka Paszy Czajkowskiego, gdzie większość stanowili Polacy, przybrnęli również żołnierze Mickiewiczowskiego legionu. Osiedlali się tu, często z rozpaczy, nie wiedząc, co dalej począć ze sobą, skoro do ojczyzny nie było po co wracać, jeżeli nad wszystko ceniło się wolność. Życie tutaj nie zapowiadało się łatwo, na tym skrawku między Bosforem a Morzem Czarnym, które wcale nie jest tak łagodne ani tak zawsze ciepłe, jak to nieraz się sądzi. Wiele to razy mgły zimne od niego ciągnące warzą nam wszystko w ogrodach i sadach. (…) Pustkowie tu było, bandy różne ciągnęły tędy, długi czas pierwsi osadnicy sypiali niemalże z bronią. Wszystko wyrastało od nowa. Nowe budowało się domy, nowy kościółek, nowe sadziło się drzewa. (…) Dzisiaj żyje tu jeszcze piąte z najstarszych, a tak szóste i siódme pokolenie. Osamotnione, jakże daleko od ojczystego kraju, zakopane w azjatyckiej Turcji. I spójrz, nie zapomnieliśmy języka ani obyczajów, nie ma takich, którzy by nie znali polskiego. (…) W roku 1934 Atatürk odwiedził nasz Adampol. Był tu prawie przez cały dzień. (…) Bardzo mu u nas się podobało, nie skłamię, jeśli powiem, że zachwyciła go nasza wieś. Oświadczył wtedy, że Turcy w całym kraju powinni z nas, Polaków, brać przykład. Zapowiedział także, żeby nikt nie wprowadzał tu żadnych zmian, żeby zachowany został na zawsze status tej wsi. (…) Mieliśmy sporą samodzielność, własne prawa. Do własnego cmentarza, wiary, kościoła, księdza, języka, zwyczajów, do swojego typu gospodarowania. Pamiętamy to Atatürkowi, stąd te portrety w naszych domach… (…) Kawałek Polski zagubiony w Azji…” – opowiada Julkowi mieszkająca w Adampolu ciocia Zosia.

Niedawno dostałam piękny prezent – książkę-album Polonezköy. Orzeł Biały pod niebem Półksiężyca z Gwiazdą, którą napisał Akgün Akova, na polski przetłumaczyła Grażyna Zając, wydało zaś tureckie Ministerstwo Kultury i Turystyki. Gdy tylko wzięłam ją do ręki, od razu mi się przypomniały Złote korony księcia Dardanów. Na fotografiach zobaczyłam to, co Paukszta opisywał: domy, w których portret Atatürka wisi obok portretów Piłsudskiego i Mickiewicza, czereśniowe sady („Adampol słynie z okresu czereśniowego. Letnicy przyjeżdżają do nas ze Stambułu na ten czas. Inaczej byśmy nie wyżyli, z samej ziemi”), polski cmentarz („A tu, na lewo, nasz cmentarz. Same polskie napisy. Ta kolumna jakby strzaskana przez pół, widzisz ją? To grób Ludwiki Śniadeckiej. Wiesz, tej, w której się tak kochał Słowacki. Była żoną Sadyka Paszy Czajkowskiego, generała w służbie tureckiej. Mój pradziadek, jeden z założycieli naszej wioski, też był w wojskach Sadyka Paszy… Kolumna złamana dlatego, że ona złamała wiarę, przeszła na mahometanizm”).

Akgün Akova pisze o tym, jak po rozbiorach Polacy wcieleni do rosyjskiego wojska zostali wysłani na Kaukaz, na wojnę przeciwko Czerkiesom. Wielu poległo, a ci, którzy dostali się do niewoli, byli sprzedawani jako niewolnicy. Przybyły potajemnie na polecenie księcia Adama Czartoryskiego do Stambułu Michał Czajkowski wykupował z pomocą księży lazarystów polskich żołnierzy wystawionych na sprzedaż na stambulskim targu. To właśnie oni byli pierwszymi mieszkańcami Adampola. Potem dołączyli do nich żołnierze z rozwiązanego po wojnie krymskiej polskiego oddziału kozaków sułtańskich.
Ziemię, na której założono Adampol, Adam Czartoryski wydzierżawił od zakonu lazarystów. Jego syn Władysław Czartoryski wykupił ją, zapewniając wsi niezależność. W 1968 roku rodzina Czartoryskich przekazała mieszkańcom Adampola akty własności ziemi. „Dzisiaj Polonezköy od dawna ma już za sobą nostalgiczny świat wiejskich gospodarstw i hodowli zwierząt, a mieszkańcy utrzymują się z gości zapełniających pensjonaty, restauracje i kawiarniane ogródki”.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *