Kraków miastem Wyspiańskiego

 


Chcę, żeby w letni dzień,
w upalny letni dzień
przede mną zżęto żytni łan,
dzwoniących sierpów słyszeć szmer
i świerszczów szept, i szum,
i żeby w oczach mych
koszono kąkol w snopie zbóż (Wyzwolenie).

Wczoraj cały dzień padał śnieg, dziś wszystko jest białe i błyszczy w słońcu, dzieci w ogródku sąsiadów lepią bałwana, a ja myślę o kwietnych łąkach urządzonych na trawnikach w Krakowie na cześć Wyspiańskiego, które jeszcze niedawno fotografowałam. „Mnogość kwiatów jakby deszcz drogich kamieni” – pisał Wyspiański o łące do Karola Maszkowskiego.

 

„Kwiaty w przykopach, tak piękne i ładne, biedne – nie będą nigdy widziane, ani nie ustroją główki żadnego dziewczęcia – nikt ich nie zerwie – zmarnieją i zginą zapomniane a tak są wdzięczne, tak się pięknie grupują, tak kołyszą łagodnie, tak ponętnie przeginają róże koron kolorowych – ; – ileż takiej przydrożnej poezji ginie zapomnianej, pominiętej a tak pięknej jak te kwiaty” – pisał Wyspiański do Lucjana Rydla. A w innym liście do niego: „Malwy, dziewanny co to za cudne rośliny. Jakie to strzeliste kształtów pędy – jakie to żywe, rozmowne kwiaty. Najbujniejsze tych kwiatów krzaki powyrywałem z łąk i skał pod Bielanami i snop cały przyniosłem do siebie, że mi ustawiony na stole sięga warkoczami do pułapu i ocienia wszystko wokół. Jak ja lubię wśród tych kwiatów siedzieć”. Adolf Nowaczyński zaś tak wspominał pracownię Wyspiańskiego na Poselskiej: „Tam około niego unosiła się całkiem inna atmosfera, jakby klasztorku, cela Fra Angelica czy Poverella z Asyżu, kwiatki, ptaszki, praca, upojenia, ale czysto duchowe – egzaltacje artystyczne. Trzeba się było wkupiać znów w łaski sporym »naręczem« kwiatów. Gdy się bowiem wchodziło np. z malwami, nagietkami, z »pantofelkami Matki Boskiej«, z kiściami serduszek różowych – twarz surowa za pukanie intruza rozpromieniała się cudownie”.

 

 

 

 

 

 

 

Gdy w kościele Franciszkanów patrzę na namalowane na ścianach i jaśniejące w witrażach róże, nasturcje, bratki, słoneczniki, rumianki, chabry, maki, kąkole, dziewanny, niezapominajki, jaskry, lilie, dzwonki, głogi i ciernie, czuję bijącą od nich moc. Przestają być dekoracją, pulsuje w nich życie. Róże niemal pachną, nasturcje płoną, ciernie kolą do krwi. Za każdym razem jest tak samo, a jednocześnie „coraz inaczéj”.

 

 

 

 

 

 

 

W 1902 roku Wyspiański dostał posadę na Wydziale Sztuki Dekoracyjnej i Kościelnej krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i podczas inauguracji roku akademickiego powiedział: „Obejmuję Katedrę Sztuki Dekoracyjnej, bo tak to określono i nazwano w Wiedniu, skąd otrzymałem nominację, lecz pojęcia takiego, jak sztuka dekoracyjna, w rzeczywistości nie ma, gdyż musiałaby być w takim razie sztuka niedekoracyjna lub mniej dekoracyjna; to są pojęcia nieistotne i niewłaściwe” (za: Wojciech Jastrzębowski 1884–1963). Słowo „dekoracja”, dziś podszyte ironią, miało więc dla niego zupełnie inne znaczenie. „Tymczasem zajęty jestem komponowaniem dekoracji kościoła Franciszkanów, (…) – dwie główne kompozycje do Franciszkanów ci wymienię – a te są: – ogród zupełnej szczęśliwości, gdzie jest lubo, tak miło, tak spokojnie jak nigdy na ziemi być nie może i nie było… las zwątpienia, walki, trudów, przeciwieństw, przeszkód, gdzie pobyt jest straszny, przerażający” – pisał do Lucjana Rydla. I w innym liście do Rydla: „Proszę Cię w jakim też stylu są malwy lub trzewiczki M. boskiej. – Jakżeż mnie to cieszy że nie potrzebuję sobie żadnej fatygi zadawać – potrzebuję tylko wziąć do ręki roślinę, obejrzeć, rozpatrzeć i zrozumieć jak rośnie, i już mam jej styl i patrząc coraz inaczej coraz lepiej mogę ją układać”. I do Karola Maszkowskiego: „[ludziom, którym] wystarcza (…) ogłada powierzchowna i co chcą wiedzieć o wszystkim po trochu i robią notatki i wyciągi bóg wie z czego − − to wszystko nic nie warte − natura, natura − − natura − wszystkiego cię nauczy. − Jak się kwiat z pączka rozwija, czyś widział piękniejszy ornament – ja nie”.

 

 

 

 

 

 

 

„Ileż to razy byłem rozkochany w kwiecie przez litość i tylko przez litość kochałem nieraz raz gdzieś dojrzaną dziewczynę. Czyż to wystarcza do życia. – zostawcie wy mnie moje ułudne kwietne kochanki i przez jedną chwilkę dojrzane a wiecznie żyjące w pamięci mej istoty bo temu uczuciu litości nie zrówna żadne inne uczucie, bo w nim jest smutku i żałości najwięcej a piękna tyle, że jakby wonią jest do owych kwiatów podobne” – pisał Wyspiański do Karola Maszkowskiego. A do Rydla: „w moich rękach (…) drżał biały kwiat rumianku, o drobniutkich listeczkach misternych zielonych, tak cudownych (…) patrzał ku mnie żałośnie białą buzią – litośnie…”.
Tajemnica natury i jej prawa, którym podlega tak samo rumianek i człowiek.
„Bo piękno ma to do siebie, że się go pragnie coraz to więcej i nigdy go dosyć i nigdy dosyć jasne, dosyć wyraziste, dosyć bliskie, bo zawsze musi coś przy zerwaniu kwiatu opaść pyłu wonnego, barw pyłu, i blasków i czaru, i kwiatek zerwany gdy się ma w ręku czuje się smutek jego martwoty i czuje się radość posiadania cząsteczki ogromnego żywego tworu, która zawsze drzewem pozostanie naturalnem” – to znów fragment listu do Rydla.

Gdy patrzymy na malowane żywioły, np. cykl Turnera, widzimy ogień, morze, chmury. U Wyspiańskiego żywioł ognia to maki i żółte lilie, żywioł wody – niebieskie kosaćce i lilie wodne. W roślinach jest cały świat, radość życia („będziesz widział jak będziesz szczęśliwy patrząc na naturę, na pejzaż, na otoczenie – to jest rozkosz” – pisał do Maszkowskiego), tajemnica bytu („powiadał mi o tem jeden kwiat (…) był taki piękny. – Czy ty też wierzysz kwiatom?” – do Rydla).

Doczekaliśmy się wreszcie dużej wystawy Wyspiańskiego. Ponad czterysta eksponatów, wszystkie ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, dlatego nie ma na przykład fantastycznego autoportretu – Portretu szafirowego – czy Chochołów, ale i tak jest co oglądać. Gdy się pomyśli, że Wyspiański żył tylko 38 lat!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *