„Na zawsze Różany”

 

No i mamy październik. Jeszcze pół roku temu myślałam, że o tej porze będę mogła napisać: „Właśnie się ukazał piąty, ostatni tom sagi o Różanach”. Niestety, choć Wydawnictwo Otwarte zapowiedziało na skrzydełku czwartego tomu: „Premiera piątej części cyklu jesienią 2015”, ostatni tom nie wyjdzie w tym roku.
Ja też jestem bardzo zawiedziona.
Piąty tom, który zatytułowałam Na zawsze Różany, leży i czeka na wydanie.
Jego akcja rozgrywa się współcześnie w Różanach i w Indiach, historia jednak wybiega daleko w przeszłość. Rozwiązują się wszystkie zagadki. Dlaczego Zuzanna nie odpisała na ani jeden z dziesiątków listów, które do niej wysłał Joachim? Jak potoczyły się losy przyjaciółek Zuzanny – Wiery w Ameryce Południowej i Maryni w Rosji? Czy fatalny list o śmierci Zuzanny naprawdę był pomyłką PCK?
Nie, nie zdradzę wszystkiego. Dla tych jednak, którzy niecierpliwie czekają na zakończenie sagi, mam niespodziankę. W cztery kolejne wtorki zamieszczę na stronie cztery rozdziały piątego tomu.
Dziś rozdział pierwszy.

*

                               Na zawsze Różany

Ręka z grzebieniem, dwie twarze w lustrze
Są tylko raz, na zawsze. I niekoniecznie w pamięci.
Abyście byli uważni na to, co jest, chociaż mija,
I w każdej chwili wdzięczni, świętujący wszelkie istnienie.
Ten mały park, zielonawe popiersia z marmuru
W świetle perłowym, w letni drobny deszcz
Niech jak był, kiedy pchnęliście furtkę, zostanie.
I ulica wysokich zliszajonych bram,
Którą ta wasza miłość nagle przemieniła.
Czesław Miłosz, Po wygnaniu
                                               

1

 

Różany, 30 czerwca 2005
Szanowna Pani / Szanowny Panie,
Znalazłam Pani / Pana nazwisko i adres w starym kalendarzu mojej Niani, a właściwie przybranej mamy, Zuzanny Hulewicz. Niania zmarła rok temu i dopiero wtedy się przekonałam, jak niewiele o niej wiem, choć była mi najbliższa na świecie. Teraz żałuję, że tak rzadko ją pytałam o dzieciństwo albo lata szkolne, albo o czasy, gdy była nauczycielką. Oczywiście, trochę mi opowiadała, ale o wielu sprawach, na przykład o jej pracy w wiejskiej szkole, dowiedziałam się dopiero teraz, i to przypadkiem.

Zosia bezwiednie pogłaskała płócienną okładkę kalendarza niani. Znalazła tylko ten jeden, z 1971 roku. Pani Zuzanna notowała w nim terminy rad pedagogicznych, zebrań i wywiadówek, kilka razy zapisała: „Magiel”, 10 stycznia: „12.30 Abel, twój brat”, 17 lutego: „Pączki dla Danusi”, 2 maja: „Rejs w DKF-ie”, przed Wielkanocą na całej stronie zrobiła listę zakupów, a przed Bożym Narodzeniem, pod nagłówkiem: „Kartki”, wypisała imiona, nazwiska i adresy ośmiu osób. O większości Zosia nigdy nie słyszała. Znała tylko jeden adres – plebanii w Różanach – i jedno nazwisko – profesorostwa Brooksów z Londynu. Czy inne adresy były aktualne? Czy ci ludzie w ogóle jeszcze żyli?
Westchnęła. Cóż, trzeba spróbować.

Jestem jedynaczką, moi rodzice już nie żyją i oprócz dziadka nie mam żadnej rodziny.

„Wygląda jak wstęp do prośby o wsparcie”, pomyślała i skreśliła ostatnie zdanie.

Piszę do Pani / Pana, bo za dwa miesiące, 3 września, wychodzę za mąż. Chciałabym świętować ten dzień wśród ludzi, którzy są mi bliscy i byli bliscy mojej Niani. Czy zechce Pani / Pan przyjąć zaproszenie

„To głupie. Czemu ktoś, kto mnie nie zna, miałby przyjechać na mój ślub, i to z drugiego końca świata?”
Odłożyła podkładkę z kartką, wstała z łóżka i przeciągnęła się.
Jeszcze dwa miesiące i ten pokój przestanie być jej pokojem. Przed wojną był sypialnią niani, która w Różanach spędzała święta i wakacje, a te lakierowane na biało meble z cytrynowego drewna przyjechały z ich mieszkania na Stradomiu, gdy odzyskali dwór.
Wielki łańcuch dziedziczenia. Zosia w spadku po niani dostała najpierw pokój na Stradomiu, potem tę sypialnię, a teraz ciemnozielony pokój na parterze, z kominkiem, podwójnym łóżkiem i oknami wychodzącymi na ogród. Kiedyś był tam gabinet dziadka Zosi, teraz urządzała w nim sypialnię dla siebie i Eryka. Bo jeszcze dwa miesiące i Eryk tu zamieszka, i nie będzie musiał wymykać się przed świtem jak złodziej…
„A kiedyś do mojego pokoju wprowadzi się córeczka… Opowiem jej o niani. O tym, że w nim mieszkała, i jak opiekowała się jej dziadkiem i mną”.
Zosia poczuła ucisk w gardle.
Podeszła do okna i popatrzyła na łąkę, którą kilka lat temu założyła na tle grabowego żywopłotu. Niebieskie dzwonki i bladoróżowe maki były w pełnym rozkwicie, a kępy Lady Leitrim pięknie się rozrosły.
Staw w dole ogrodu błyszczał w słońcu.
„Życie jest za krótkie, żeby rezygnować z najdrobniejszej nawet przyjemności”, usłyszała w głowie głos niani.
Spojrzała na komórkę. Do obiadu u Eryka miała jeszcze godzinę.
Zdjęła sukienkę przez głowę, włożyła kostium kąpielowy, wzięła ręcznik i boso wyszła do ogrodu.
Po niebie płynęły puchate obłoki. Pachniały lipy, jaśmin i róże.
Zosia powoli szła po sprężystej, krótko przystrzyżonej trawie, ciesząc się jej dotykiem, i myślała o tym, jaka jest szczęśliwa. Po wszystkich życiowych zakrętach wreszcie widziała przed sobą prostą drogę. Za dwa miesiące zostanie żoną Eryka, a w lutym, gdy śnieg przykryje ogród i będzie kwitnął tylko stary krzew oczaru…
Krzyknęła, bo nastąpiła na coś miękkiego jak zgniły ziemniak, co jednak poruszyło się pod jej stopą. Odskoczyła i zobaczyła, jak popielaty wąż wpełza między paprocie.
Nie bała się zaskrońców, ale serce biło jej szybko i musiała usiąść na trawie.
Nagle przypomniała sobie, jak w ogrodzie botanicznym w Trsteno patrzyła na zaskrońca, który wygrzewał się na wielkim liściu przy basenie z Neptunem, i jak na uwagę Leszka Lackowskiego, że w wężach jest coś fascynującego, powiedziała, że Anioł Śmierci ma wężową twarz.
Ogarnęło ją złe przeczucie. Dotknęła płaskiego jeszcze brzucha. Gdyby coś się stało i temu dziecku, nie przeżyłaby tego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „„Na zawsze Różany”

  1. ejotek pisze:

    Szkoda, bo ja z czytaniem wciąż czekam na ten ostatni tom 🙂 czytanie innych powiązanych że sobą książek nauczyło mnie ostatnio, że jednak lepiej je odbieram czytając w tzw kupie 🙂
    Ale poczekam i ciut wcześniej zacznę przygodę z Różanami 🙂
    Pozdrawiam ciepło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *