Na Wawel, na Wawel, krakowiaku żwawy!

 

01.Brama Bernardynska i Baszta Sandomierska

Dawno nie byłam na Wawelu. W dzieciństwie spędzałam tam sporo czasu – pamiętam te szalone gonitwy po alejkach, wśród klombów czerwonych i żółtych róż, grę w badmintona na zewnętrznym dziedzińcu, zabawę w chowanego koło garaży i w innych miejscach niedostępnych dla zwiedzających, zabawy karnawałowe o krok od komnat i zjeżdżanie
z marmurowych poręczy. Teresko, Bożenko, Tereniu, Marianno, Leszku, Maćku – pozdrawiam Was, a także wszystkich, którzy tam kiedyś mieszkali (Wawel 9 – do dziś pamiętam ten adres) i nadal mieszkają.

Teraz na Wawelu, w dawnych apartamentach królowej Bony, mieszka Dama
z gronostajem
, a może z łasiczką. Nieważne. Na pewno – Dama. I na pewno trzeba ją zobaczyć.

02.Dama

Z malarstwem jest jak z muzyką – wiadomo, że inaczej słucha się jej z płyt, inaczej na koncercie. Tak samo inaczej ogląda się reprodukcje, nawet najlepsze, inaczej oryginały. Choćby takie Słoneczniki van Gogha. Zbanalizowane przez setki kopii. Gdy zobaczyłam oryginał w National Gallery (konkretnie: Wazon z piętnastoma słonecznikami – van Gogh namalował 11 martwych natur ze słonecznikami), stanęłam jak wryta. Jaka martwa natura!? One były żywe: drapieżne, niepokojące, wyraźnie szorstkie w dotyku. Wyłaniały się ze złotego tła jak olbrzymy, które wyszły z morza (niebieska kreska na horyzoncie)
na oślepiająco jasną plażę. Dzikie, obce, groźne, fascynujące.

Jaka jest Dama? Piękna. I nieważne, że gronostaj podobno jest alegorią miłości Cecylii Gallerani, przedstawionej na obrazie, i księcia Mediolanu Ludovica Sforzy, zwanego Białym Gronostajem. Dla patrzącego ważne jest to, jak ona trzyma głowę, jak stoi, wyprostowana, ale nie sztywna, jak Leonardo namalował gronostaja (pewnie z pamięci, bo zwierzęta do pozowania trzeba chyba wypchać) – tak żeby jego lewe oko nie zlało się z jej jasnym dekoltem, tylko uwidoczniło na tle ciemnobłękitnego rękawa. I jeszcze ta niepokojąca, jakby obca, wręcz męska dłoń, wysuwająca się na pierwszy plan. I uśmiech w oczach. Tak, Dama też się uśmiecha, jeszcze bardziej tajemniczo niż Mona Liza.

Ile wąsów ma gronostaj? Nie udało mi się policzyć.

Przespacerowałam się przez komnaty. Przewodnicy ciągle opowiadają dzieciom legendę
o głowie przekupki, która z sufitu skarciła króla za niesprawiedliwy wyrok, i przy popiersiach rzymskich cesarzy odpytują młodzież szkolną z historii starożytnej.

Komnaty nadal są pustawe, ale włoskie skrzynie i szafy urzekają urodą, a kurdyban, którym obite są ściany, i arrasy po kilkuset latach wyglądają rewelacyjnie.

W komnatach nie wolno robić zdjęć, na schodach i na zewnątrz – wolno.

04. Schody

05.Widok na miasto

Jest w tym wzgórzu coś magicznego. Czy to magia historii, czy czakramu – nie wiem.

06.Katedra

 

07.Dziedziniec

08.Dziedziniec1

09.Dziedziniec2

Okna, herby, gargulce…

10.Dziedziniec3

11.Herby Polski i Litwy

12.Gargulce

W tym otoczeniu nawet budynki administracyjne i pozostałości po dawnych koszarach austriackich nabierają urody.

13.Dawna stolowka

14.Mury od Podzamcza

15. Makieta Wawelu

16.Baszta Sandomierska

Stare różane klomby znikły, ale lawenda ciągle kwitnie.

17.Lawenda ciagle kwitnie

Dzisiejszy dzień był szary. Niskie jesienne niebo, orzechowy zapach zwiędłych liści.
I widok z murów Wawelu na Wisłę wspaniały jak zawsze. Człowiek czuje się jak król.

18.Widok na most Debnicki

19.Widok na Mangghe i Centrum Kongresowe

Wawel za darmo. Jeszcze przez dwa dni. Grzechem byłoby nie skorzystać.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *