Pierwszy dzień lata i Leśmian

 

Już czerwiec, skrząc się, biegnie moim sadem

Znienacka w drzew gęstwinie
Wiśnia się płoni smagle –

01.czeresnie

Paproć rzuca cień lilii, co w nikłym kielichu
Dźwiga wspomnienie łodzią rozszemranej wody

02.lilia

I chcę i nie chcę i muszę
Dziś jaśnieć razem z pogodą,
Co niepokoi mą duszę
Złotego szczęścia urodą.

Trzeba nic nie mieć prawdziwie,
Żyć tylko tym, że się żyje,
By dłoń wyciągać łapczywie
Po takie szczęście niczyje!

03.pogoda

Jakaż radość bezbronna i z jakąż łez siłą
Wzbiera we mnie i serce obnaża na światy,
Gdy zoczę tej nocy narodzone kwiaty
W miejscu, gdzie jeszcze wczoraj tych kwiatów nie było!

04.ostrozka

05.roza cukrowa

 

 

 

 

 

06.polna_roza

Do kwiatów przywrę rozpalone czoło,
Wsłucham się w bąki grające i brzmiki,
I będę patrzał, jak lepkie goździki
Wśród jaskrów lśniącą ociekają smołą.

07.jaskry

Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,
W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,

09.Laka

10.laka

 
Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,
A gwoździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.

11.dzwonki szerokolistne

A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał,
I nie było tu nikogo, kto by widział, kto by słyszał. 

Rozechwiały się szumne gałęzi wahadła
Snem trącone! Wybiła Zielona Godzina! 

Zapal światło u progów przedsienia,
Z macierzanek spleć wieniec nad czołem.

12.macierzanka

A my ziela szukajmy!
Jęli szukać w parowie – łapczywie i żwawo.
Poszperali – na lewo, znaleźli – na prawo.
Miało barwy znikliwej posenną przynętę,
A poznali je po tym, że było – zaklęte.

08.kwiat paproci

Słońce zgasło. O, jakże zwinne są i młode
Zmierzchy czerwca, nim w północ głuchą się przesilą!

18.zmierzch

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *